Środa to znów zdecydowanie najgorszy dzień tygodnia… Po kilkutygodniowej przerwie znów trzeba oddać teksty do Życia – tym razem dość gładko, bo juniorki starsze zaszalały w turnieju półfinałowym II grupy, Bisquit wraca na rynek muzyczny, o czym z pasją i wyczerpująco opowiedział mi Tomek Krawczyk i tylko z felietonem jakoś mi nie szło… dopóki nie zacząłem. Potem szybko go wysłałem do redakcji – zanim zdążyło do mnie dotrzeć co napisałem :) Czytaj dalej „Jest ciężko”
O czym ja myślę?
Tak się rozemocjonowałem wczorajszym zwycięstwem dziewczyn w półfinałach Mistrzostw Polski nad Gorzowem, że dziś tylko zerknąłem na kalendarz w telefonie – dwa mecze! Extra! Znów będą emocje! Wystroiłem się we wszelkie klubowe ciuchy, jak prawdziwy kibic Huraganu, i poleciałem. No mecze były faktycznie dwa: w pierwszym grały dwie pozostałe drużyny półfinałów, a w drugim nie juniorki starsze, tylko kadetki. Z Pruszkowem, więc niby wszystko się mogło zdarzyć, ale zdarzyła się nam wygrana. I dobrze. Czytaj dalej „O czym ja myślę?”
Kumulacja!
Trafiają się jednak czasem i lepsze dni – dziś na przykład dwie dobre wiadomości poprawiły mi humor, i to znacznie. Poniedziałek – aż strach pomyśleć, co będzie dalej… Odśnieżanie – to na pewno. Czytaj dalej „Kumulacja!”
Frenetyczne oklaski
Wołomin okresu międzywojennego w wycinkach prasowych z epoki jawi się raczej jako miasteczko szare, smutne i dość niebezpieczne – wspominają o nas raczej kroniki kryminalne, rzadko zaś towarzyskie. Odkryłem jednak ostatnio kilka intrygujących tekścików w Trubadurze Warszawy… Czytaj dalej „Frenetyczne oklaski”
Odnalazłem tę fotkę wśród zdjęć Wołomina z lat 70. autorstwa Jerzego Procajło. Zakładam, że zrobił je właśnie w Wołominie – może więc ktoś z Was lub Waszych bliskich wie, gdzie wypatrzył to dzieło i kto jest jego autorem? Czytaj dalej „Najstarsze wołomińskie graffiti?”
Spóźniony zachwyt
Czekałem na te zdjęcia kilkanaście lat. Jedenaście? Dwanaście? Dziś nie pamiętam, ale to dość łatwo sprawdzić… Ich autor zaszczycił mnie obecnością na wernisażu moich zdjęć, który odbywał się w kobyłkowskim MOK-u (jeszcze na ulicy księdza Marmo) i szybko okazało się, że obydwaj fotografujemy Wołomin – on pewnie jakieś ćwierć wieku dłużej. Obiecał mi pożyczyć do zeskanowania swoje zdjęcia z lat siedemdziesiątych, mieliśmy się zdzwonić za parę dni. Zrobiło się z tego kilka tygodni po których dotarła do mnie informacja, że Jerzy Procajło zmarł. Czytaj dalej „Spóźniony zachwyt”

Najnowsze komentarze