Lewa ręka ciemności

Czy nienawidzę Orgoreynu? Nie, dlaczego? Jak można nienawidzić albo kochać kraj? Tibe o niczym innym nie mówi, ale ja tego nie rozumiem. Znam ludzi, znam miasta, wioski, wzgórza, rzeki i skały, wiem, jak jesienią słońce zachodzi za pewnym polem w górach, ale jaki sens ma przecinanie tego wszystkiego granicą i nadawanie temu nazwy po to, żeby przestać to kochać od linii, gdzie nazwa przestaje obowiązywać? Co to jest miłość do swojego kraju? Czy to oznacza nienawiść do innych krajów? W takim razie to nic dobrego. Może to po prostu miłość własna? W takim razie to nic złego, ale nie należy z tego robić cnoty ani profesji… Kocham wzgórza domeny Estre, tak jak kocham życie, ale taka miłość nie zna granicy, za którą zaczyna się nienawiść.

Czytaj dalej „Lewa ręka ciemności” →

Tomb Raider: Definitive Edition

Jestem rozczarowany. Ba! Jestem nawet nieco zły. Jak ona mogła mi to zrobić? Poznaliśmy się z Larą Croft dawno – pamiętam ją z czasów, kiedy tyłek miała nieco bardziej kanciasty, za to dużo powabniej nim kręciła. Właściwie to kołysała… Gapiłem się na nią na ekranie czternastocalowego monitora CRT jeszcze w starym mieszkaniu, nie miałem chyba nawet biurka… Który to był rok? 1996? Dwadzieścia lat temu?! Czytaj dalej „Tomb Raider: Definitive Edition” →

Six MaKING

Szachy Makarenki okazały się nieco zbyt skomplikowane, więc  József Dorsonczky postanowił je uprościć: zmniejszył planszę do rozmiaru 5×5, zrezygnował z jakiegokolwiek ustawienia początkowego, pozwolił nawet graczom na poruszanie się wieżami przeciwnika. Da się w to grać? Da się! Czytaj dalej „Six MaKING” →

Wilki

Ciężko nazwać to „literaturą”, ale z pewnością to wciągająca lektura. Nie z powodu jakiegoś wyjątkowego warsztatu – nie uważam autora za wybitnego dziennikarza czy pisarza. Nie przez egzotykę tematu czy miejsc, w których dzieje się akcja, bo dotyczy głównie Puszczy Białowieskiej i zwierząt obecnych zarówno w niej, jak i w kulturze od wieków. Nie przez jakąś odkrywczą wiedzę, bo naukowcy wszelkich dziedzin zapewne dysponują obszerniejszą. Największą wartością wszystkiego, co dotąd Wajrak wydał i nagrał, jest jego pasja i miłość do przyrody. Czytaj dalej „Wilki” →

Huragan w panoramie

Na razie Lightroom lepiej niż ja sprawdza się w panoramach… Jak zwykle nie chciało mi się targać statywu i fotki dziabałem z ręki licząc, że soft zrobi z nimi porządek. Poradził sobie lepiej, niż myślałem… Roztańczona linia horyzontu to moja wina, ale przerwana trakcja elektryczna to już Adobe! Czytaj dalej „Huragan w panoramie” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑