Jestem rozczarowany. Ba! Jestem nawet nieco zły. Jak ona mogła mi to zrobić? Poznaliśmy się z Larą Croft dawno – pamiętam ją z czasów, kiedy tyłek miała nieco bardziej kanciasty, za to dużo powabniej nim kręciła. Właściwie to kołysała… Gapiłem się na nią na ekranie czternastocalowego monitora CRT jeszcze w starym mieszkaniu, nie miałem chyba nawet biurka… Który to był rok? 1996? Dwadzieścia lat temu?!

Gra jest fajna, grafika niezła, fabuła nieco mniej liniowa, jest system rozwoju postaci i rozbudowy broni, można wracać do poprzednich lokacji i śrubować statystyki, system walki jest bardzo fajny, elementy zręcznościowe fajnie uzupełniają świątynne łamigłówki. Tylko dlaczego finałową scenę przerwała mi awaria gry, a co gorsze – nie mogę wczytać ostatniego zapisu? Wróć: jedynego zapisu?

Foch, kochana. Taki z przytupem. Ty sobie przemyśl swoje postępowanie, a ja w tym czasie zerknę do moskiewskiego metra…