– No co się pan tak wytrzeszczasz, panie Mareczku? Kebabem się pan zadławiłeś, czy co? Aaaaa, że dresik mam nowy… Nie dziwota – idzie zima, trzeba zadbać o ciepłotę ciała. Przyciąłem parę groszy na parkingu pod cmentarzem w święto, to i zainwestowałem w przyszłość… Akurat dostawa była w lumpeksie. Co, zły? Młodzież teraz w takich śmiga po dzielnicy! No fakt – młodzieżą to ja już dawno nie byłem, ale ciuch mało styrany, ciepły, z gumeczką – to kupiłem… Że za krótki na mnie? Ale za to za szeroki, więc się wyrównuje! Co się pan dziwisz? W Strachówce też tak drogę zbudowali: za szeroka nieco była, więc im materiału nie wydoliło i za krótka im wyszła! Tylko że oni zaczęli zwężać i same nieszczęścia z tego wynikają, więc ja wolę chodzić w takim za szerokim i za krótkim, ale ciepłym. Tramwaju się pan czep, albo swojej baby – ja pańskiego kaszkietu z darów dla powodzian nie komentuję… Czytaj dalej „Okiem Mariana spojrzenie czterdzieste trzecie”
Okiem Mariana – spojrzenie czterdzieste drugie
– Pan to tych tabloidów to już lepiej nie czytaj, panie Mareczku – a w każdym razie nie tak publicznie. Bo co? Bo wstyd! Toż w kulturalnej stolicy powiatu mieszkamy, a to zobowiązuje. Pan, przy stacji czatując na przyjezdnych, zwłaszcza powinieneś przykład dawać. Kup se pan coś bez obrazków przynajmniej, bo stracimy renomę! Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie czterdzieste drugie”
Okiem Mariana – spojrzenie trzydzieste trzecie
Szkoda gadać, panie Mareczku, szkoda gadać… Wakacje już na finiszu, a ja chciałem rzutem na taśmę kanikuły użyć… Plany miałem, jak nie przymierzając, Polski Komitet Olimpijski! Mieliśmy w zeszłym tygodniu z panem Czesławem pojechać na Zlot Twardzieli, ale sam pan wiesz, jak jest – Hela mnie nie puściła… A pan Czesio sam się bał. Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie trzydzieste trzecie”
Okiem Mariana – spojrzenie czternaste
– No i o co te płacze? Słyszałeś pan coś, panie Mareczku, ze derektorów we Wołominie pozwalniali? To chyba do przewidzenia było – od wyborów już strach blady padł na różnych kierowników, że odnowa w szeregach nadejdzie. No i nadejszła… Dziadunio mój, nieboszczyk, wspominał jedną złotą myśl z Ameryki: niejaki Ford, ten od samochodów, jakieś sto lat temu zażartował sobie, że możesz pan mieć jego furę w każdym kolorze – pod warunkiem, że to będzie kolor czarny. Twardy suchar, jak to młodzież mówi teraz. Żarcik znaczy się słaby jest, ale się sprawdza dziś na naszym gruncie – każdy może być dyrektorem, pod warunkiem, że należy do… sam pan wiesz i rozumiesz. Może więc warto się zaPiSać? Ciekawe, czy jak konkurs ogłoszą na te stołki to wyraźnie to zaznaczą, czy tylko zasugerują? Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie czternaste”
Okiem Mariana: Spojrzenie dziesiąte
– Armagiedon, panie Mareczku! Apokalypsa! Kup pan konserw na zapas, ciężkie czasy idą! Nic pan nie wiesz? Panie, do fryzjera idź pan, to wszystko jasne się stanie! Swoją drogą – ogolić to byś się pan mógł… Czytaj dalej „Okiem Mariana: Spojrzenie dziesiąte”
Okiem Mariana – spojrzenie dziewiąte
– A pan tutaj, panie Mareczku, na klientów się czaisz? We Wołominie na chleb pan nie zarobisz, bieda idzie… Mówią nawet, że ten nasz poseł z bilbordów to wróci do PiSowskiej tradycji dawania zupy. Biuro otworzył w centrum, codzienie czynne, i na mieszkańców oczekuje – mrozów póki co nie ma, to i pustki u niego, ale z czasem pewnie zaczną przychodzić się ogrzewać ludziska… W Radzyminie się pan zaczaj, może się panu wojewoda na podwózkę trafi, co to go do Dybowa zawezwali na interwencję. Taki klient to i napiwku pewnie nie poskąpi… Tylko się pan nie daj tam opodatkować! Radzyminiaki do kanalizacji dojrzeli wreszcie, a że skarbiec pusty, to z nauczycielskich pensji zdarli, żeby na rurę było. Kto wie, kogo następnego z wypłaty złupią? Może do obowiązkowych czynów społecznych powrócą? Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie dziewiąte”
Okiem Mariana – spojrzenie trzecie
Skandal jest to, panie Mareczku! Kryzys światowy, roboty nie ma, a nam tu się każą do kanalizacji podłączać! Znaczy się – mnie to nie, ja mam tradycyjnie i ekologicznie, na podwórku… Szwagier też w miednicy się kąpie, więc mu wydatki niepotrzebne nie grożą. Ale kanalarze próbują rękę wykręcać, i na litość też próbują: że przez nich kłopoty finansowe są, że wodociągi całe w rozpaczy i w długach… Że my tu, w centrum nie mamy – to się wie, ale i na przedmieściach bieda! Tam mamony też nie mają i oszczędzają, gdzie się da – a się da! Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie trzecie”
Okiem Mariana – spojrzenie drugie
– Maturę masz pan, panie Mareczku? Nie, tylko tak pytam – żeby nie urazić niechcąco… Jak masz pan, toś pan chwat! Ja to pod górę trochę do szkoły miałem, bo wiesz pan – w suterenie natenczas z mamusią zamieszkiwaliśmy. Moja Hela to się na zawodową szkołę porwała nawet i prawie skończyła, omal kucharką nie zostając! Ale runęły marzenia o karierze, kiedy nam się przychówek przytrafił. Czytaj dalej „Okiem Mariana – spojrzenie drugie”
Okiem Mariana: spojrzenie pierwsze
– Gaz pan masz, panie Mareczku? Nie, nie w piekarniku – do samoobrony taki, w szpreju, łzawiący czy coś… Toś pan rozsądny, że masz pan. Nie to, co ta władza u nasz, we Wołominie. Bo widzisz pan – sam Prezes na Krakowskim Przedmieściu mówił, że zagrożenie czyha zewsząd! Żartów nie ma, trzeba się przygotować – każdy to wie. Nawet w takim Jadowie, co to tam lody kręcą, to wiedzą, i się władza na czołg zrzuciła. Szwagier był tam u nich i widział, to i ja wiem! U nasz niby też jest, ale stary, bez ważnego przeglądu i podejść go łatwo, bo nie w tę stronę ustawiony – od strony stolicy przecież desantu następnego nie będzie. Można by gruntowny remoncik przeprowadzić i gotowym być, ale nie – do wyższej instancji uderza się, wyłóż pan sobie. Niebiańskiej… Jak to – nie wiesz pan? Taksówką pan jeździsz, z ludźmi na poziomie obcujesz – i nie wiesz pan? Toż anioł stróż u nasz zląduje, dedykowany specjalnie! Trzeba to lepiej? Bazę będzie miał na rondzie i dogodną pozycję obserwacyjną na słupie. Pytasz pan, czy to pomoże? Mówią, że nikomu nie zaszkodzi… Czytaj dalej „Okiem Mariana: spojrzenie pierwsze”
Zimo, wróć!
Oczekiwaliśmy wiosny z niecierpliwością, ale chyba głównie ze względu na koszty ogrzewania naszych domów… Zima – ta śnieżna, niekoniecznie mroźna – ma tę zaletę, że świat wygląda pięknie… Czytaj dalej „Zimo, wróć!”
Uczestnik kultury
Swego czasu byłem oburzony, gdy na kameralnych, akustycznych koncertach w niewielkich salach spotykałem rozpromienionych rodziców z kilkuletnimi szkrabami. Już wiedziałem, że w połowie trzeciego utworu usłyszę zadane pełnym głosem pytanie: Mamo, kiedy idziemy do domu? Czytaj dalej „Uczestnik kultury”
Swego nie znacie…
Chwilowo zaniemówiłem, gdy ostatnio namawiając przyjaciółkę na przyjście na wernisaż Anny Szumańskiej w wołomińskiej „Fabryczce” usłyszałem, że raczej nie jest zainteresowana „lokalsami”… Dlaczego zakładamy z góry, że lokalni twórcy są gorsi? Czytaj dalej „Swego nie znacie…”

Najnowsze komentarze