Śluski kląskie

Turystycznie to był niewypał… Wodzisław Śląski oglądałem wyłącznie z okna autokaru w drodze z hotelu na halę i z powrotem, jedynym urozmaiceniem była wieczorna wycieczka do szpitala. Ślązacy okazali się weseli, sympatyczni, kontaktowi i… głośni – zwłaszcza, gdy mieli pod ręką bęben. Sportowo – bez awansu, choć zespół ujawnił potencjał, wolę walki i oczywiście nadmiar emocji, co chyba jest huraganowym znakiem rozpoznawczym. Czytaj dalej „Śluski kląskie”

Wojtek Ezzat w MOK Kobyłka

Nie wiem, dla kogo ten powrót był większym przeżyciem – dla Wojtka, który w tym miejscu kilkanaście lat temu grał swoje pierwsze koncerty, czy może jednak dla mnie – przepracowałem w MOK-u osiem lat i choć wspominam ten czas bardzo dobrze, to od czasu rozstania zaglądałem tam rzadko i raczej nieoficjalnie… Po nim tremy nie było widać, ja czułem się nieco dziwnie. Czytaj dalej „Wojtek Ezzat w MOK Kobyłka”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑