Nazwa i sposób organizacji wołomińskiego „Huraganu” zmieniały się wielokrotnie i czeka mnie małe dochodzenie: z którego roku jest ten proporczyk? W logo jeszcze litery „KS”, w nazwie – Międzyzakładowy Klub Sportowy, w strukturach Federacji Kolejarz. Dość niechlujna technika „gumowa”, oklejone plecionką… Lata osiemdziesiąte? Czytaj dalej „Międzyzakładowy Klub Sportowy”
The Highwaymen
No proszę – znów dopadł mnie Woody Harrelson! Czy to przypadek, że jakoś często trafiam na niego w filmach, czy może tylko statystyka – bo gra tak dużo? Wprawdzie to nieco smutne, że niegdysiejszy „urodzony morderca” dziś znakomicie się sprawdza w roli dinozaura z odznaką, ale… fakt, minęło 25 lat. Czytaj dalej „The Highwaymen”
Nawiedzona Sosnówka
Nowy Przyjaciel Ludu
pismo polsko-katolickie w południowej części Wielkopolski
R. 15, nr 65 (5 czerwca 1928)
Czy to jakieś halucynacje? Uboczne skutki wyziewów z cuchnących ustępów i śmietników, o których informowała czytelniczka Robotnika trzy lata wcześniej?
Różowawo
Jako że ostatnio było dość szarawo, to teraz nieco koloru. Jak większość facetów rozróżniam tylko trzy – nie wiem, co to „amarantowy”, „malinowy”, „koralowy” i czym się różni róż indyjski od chłodnego czy pudrowego.
Przepraszam. Czytaj dalej „Różowawo”
John & Yoko: Above Us Only Sky
Wiadomo – nie jestem fanem „czwórki z Liverpoolu”, ale nie zamierzam podważać znaczenia ich dorobku dla muzyki popularnej. Podszedłem do John i Yoko: Nad nami już tylko niebo jako do dokumentu – historii spotkania dwóch silnych osobowości i ich wzajemnego oddziaływania. No dobra – oddziaływania Yoko Ono na Lennona. Czytaj dalej „John & Yoko: Above Us Only Sky”
Solo: A Star Wars Story
Sam nie wiem, jak to się stało… Przecież jestem fanem Star Treka, najchętniej z lat 60., z przaśnymi efektami specjalnymi i tym specyficznym, zabawnym „futuryzmem”. Nawet w kolejce „do obejrzenia” czeka jakaś wersja kinowa, więc czemu przysiadłem do produkcji konkurencyjnego uniwersum? To przez sentyment? Możliwe… Powrót Jedi to chyba pierwszy „dorosły” film, jaki obejrzałem w wołomińskiej „Kulturze„. Czytaj dalej „Solo: A Star Wars Story”
Śluski kląskie
Turystycznie to był niewypał… Wodzisław Śląski oglądałem wyłącznie z okna autokaru w drodze z hotelu na halę i z powrotem, jedynym urozmaiceniem była wieczorna wycieczka do szpitala. Ślązacy okazali się weseli, sympatyczni, kontaktowi i… głośni – zwłaszcza, gdy mieli pod ręką bęben. Sportowo – bez awansu, choć zespół ujawnił potencjał, wolę walki i oczywiście nadmiar emocji, co chyba jest huraganowym znakiem rozpoznawczym. Czytaj dalej „Śluski kląskie”
…lat Huraganu
No właśnie – ile lat? Zdjęcie krzywe i złachane, ale parę rzeczy widać: że Huragan Wołomin, że przed przebudową hali. Drzwi ewakuacyjne z balkonu częściowo przeszklone. Na ścianie emblematy Ursusa (?), LZS, Mazowsza, Szkolnego Związku Sportowego, KS Kolejarz Huragan i KS Pogoń Siedlce. Co to za impreza? Który rok? Kolejna zagadka „z archiwum W”.
Blues Creation
Kolejne muzyczne odkrycie dzięki W bocznej ulicy – historia muzyki niegranej 1968-1976. Może nie tyle muzyczne, co… kulturowe. Czy to dziwny obrazek? Pewnie do przyjęcia… W końcu Europejczyk czy Amerykanin w hakamie i z kataną jakoś nikogo specjalnie nie dziwi, więc czemu Japończycy nie mogą grać bluesrocka? Czytaj dalej „Blues Creation”
Wszystko cuchnie!
Robotnik – centralny organ P.P.S.
R.31, nr 240
(2 września 1925)
Ciekawe, jak to wyglądało w Zenonowie? Jakoś ten obrazek sielskiego, podwarszawskiego letniska z przedwojennych gazet zaczyna mi blaknąć…

Najnowsze komentarze