Wiadomo, że prawdziwą wiosnę czyni pierwsze spotkanie Wołomińskich Klasyków Nocą! Tłumów nie było, bo to i chłodno, i ciemnawo jakoś wieczorową porą, ale paru twardzieli się znalazło, a gorąca dyskusja ramkach zegarów, typach klaksonów i zapachu oryginalnej tapicerki rozgrzanej lipcowym słońcem w latach siedemdziesiątych toczyła się jeszcze długo po mojej ewakuacji. Bo ja to się nie znam, ale Karol wie więcej… Czytaj dalej „Żadna tam jaskółka…”
Atomic Rooster i Chris Farlowe
Dziwaczne lektury powodują, że moje playlisty w spotify zaczynają wyglądać dość zaskakująco… Wszystko to przez opasłe tomisko W bocznej ulicy – historia muzyki niegranej 1968-1976, które czytam baaaaardzo powoli, bo wynajduję sobie w sieci omawiane przez autora nagrania. Ra’anan Chelled zrobił kawał roboty… Ponad 500 stron tekstu (z niewielkimi obrazkami, żeby była jasność) wypełnił nazwiskami, datami i tytułami utworów, singli i albumów zespołów z drugiej ligi, ale przecież wartymi uwagi. I to dzięki niemu w końcu posłuchałem sobie Atomic Rooster, o którym coś tam słyszałem, ale zawsze były ciekawsze rzeczy na liście – i pewnie dlatego nie zdawałem sobie sprawy, że dwa albumy nagrał z nimi Chris Farlowe. Czytaj dalej „Atomic Rooster i Chris Farlowe”
Squava
Néstor Romeral Andrés najwyraźniej hołduje zasadzie, że należy sobie ułatwiać życie: po ko heksagonalna, duża plansza? Po co tyle pionów? Yavalath jest fajną grą, ale… nie można by jakoś bardziej… kompaktowo? Można. Czytaj dalej „Squava”
Wietrzny Ossów
Dobrze, że uszy mi jakoś szczególnie nie odstają, bo by mi wiatr dziś głowę ukręcił… Przy okazji służbowego, rowerowego „rozpoznania zwiadem” trasy biegu Kobyłka-Ossów klapnąłem kilka razy lustrem. Czytaj dalej „Wietrzny Ossów”
Ale jak to…?
Kolce – kartki humorystyczno-satyryczne.
R. 28, nr 23 (4 czerwca 1898)
Nie wątpliwa jakość tej „poezji”, ale data publikacji zaintrygowała mnie w tym niewielkim wycinku. Dotychczas wydawało mi się, że wołomiński tramwaj konny ruszył w pierwszych latach XX wieku, a tu taka niespodzianka! Czytaj dalej „Ale jak to…?”
Po swojemu
Nie widzę siebie jako konserwatysty, ale nie jestem też ultralewicowy. Lubię libertariański punkt widzenia, który mówi, by zostawić wszystkich w spokoju. Już w dzieciństwie drażnili mnie ludzie, którzy mówili mi, jak mam żyć.
Jolanta Noga – malarstwo
Nie zdążyłem na wernisaż, żałuję – inaczej ogląda się prace, gdy można je nieco przefiltrować przez znajomość ich twórcy, ale w tym przypadku i tak pewien efekt został osiągnięty: przypomniało mi się, że kiedyś urządzałem sobie od czasu do czasu „zajęcia z higieny oka„. Robiłem wtedy zdjęcia niczego i o niczym, szukałem faktur, wzorów i kolorów. Niby że taka „forma bez treści”.
I chyba mam ochotę do tego wrócić… Czytaj dalej „Jolanta Noga – malarstwo”

Najnowsze komentarze