Do kompletu

Tak coś czułem, że dzisiejsza wyprawa łowiecka się uda – i się udała! Moja kolekcja „wołominaliów” wzbogaciła się o skromniejszą wersję jubileuszowego gadżetu KKS Huragan z 1973 roku. Większy egzemplarz dostałem cztery lata temu w prezencie, ale za ten mniejszy przyszło mi już zapłacić. Nie wahałem się!

To Sahara, to Sahara!

Kolce : kartki humorystyczno-satyryczne.
R. 26, nr 35 (29 sierpnia 1896)

W 1896 roku wesołek z Kolców najwyraźniej jeszcze nie wpadł na chwytliwy temat Żydów w swoich sucharkach, więc próbował „ukręcić bicz z piasku” z widocznym efektem.

Trochę szok… Kilka lat później impreza miała elegancki, metalowy znaczek, a tu… Słabo to wygląda, może dlatego nie miałem okazji widzieć wcześniej tej naszywki z Rajdu o Puchar Prezesa.

Żadna tam jaskółka…

Wiadomo, że prawdziwą wiosnę czyni pierwsze spotkanie Wołomińskich Klasyków Nocą! Tłumów nie było, bo to i chłodno, i ciemnawo jakoś wieczorową porą, ale paru twardzieli się znalazło, a gorąca dyskusja ramkach zegarów, typach klaksonów i zapachu oryginalnej tapicerki rozgrzanej lipcowym słońcem w latach siedemdziesiątych toczyła się jeszcze długo po mojej ewakuacji. Bo ja to się nie znam, ale Karol wie więcej… Czytaj dalej „Żadna tam jaskółka…”

Ale jak to…?

Kolce – kartki humorystyczno-satyryczne.
R. 28, nr 23 (4 czerwca 1898)

Nie wątpliwa jakość tej „poezji”, ale data publikacji zaintrygowała mnie w tym niewielkim wycinku. Dotychczas wydawało mi się, że wołomiński tramwaj konny ruszył w pierwszych latach XX wieku, a tu taka niespodzianka! Czytaj dalej „Ale jak to…?”

Z mularzami nie ma żartów

Ziemia Lubelska R.4, nr 88
29 marca 1909

Niektórzy wciąż próbują nas straszyć wolnomularzami, ale to ponoć tylko spiskowa teoria dziejów. Zwykli mularze są dużo groźniejsi – i na to akurat mam dowody!

Może to jednak nie Wołomin?

Odkąd uzyskałem przekonanie graniczące z pewnością że budzące wątpliwość zdjęcie ze stawem na pierwszym planie przedstawia Wołomin, nie przestaję myśleć o jednym jeszcze ujęciu. Źródło to samo, więc i szansa na „wołomińskość” kadru jest duża, ale dowodów nie mam żadnych. Pozostaje mi oglądanie miasta w 3D na Google Maps i analiza lotniczych zdjęć z 1947 roku… Sam nie wiem, dlaczego wciąż wracam do okolic ulicy Moniuszki – intuicja?

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑