Ostatnio poszło nadspodziewanie szybko i mam wrażenie, że już niczym nie zaskoczę poszukiwaczy wołomińskich detali… Dziś ruch rozpaczliwy – prawdziwy drobiazg. Odpowiedzi oczywiście tylko na blogu!

Rżną

Ja wiem, ja to wszystko rozumiem: modernizacja linii kolejowej, więcej torów, bezpieczeństwo – trzeba ciąć. Na Huraganie też niby wszystko jasne – topole szybko rosną, ale po kilkudziesięciu latach po prostu się sypią i trzeba ciąć. Jasne.

Ale jakoś żal… Czytaj dalej „Rżną”

Szczęściarz

Miałem być tylko pół godziny, raczej z poczucia kronikarskiego obowiązku niż z ciekawości. Wyszedłem po czterech z wrażeniem, że byłem na znakomitych warsztatach fotograficznych – i to wcale nie z powodu zdjęć, które zrobiłem. Maciek Gołyźniak interesująco mówił o tym, jak motywuje się do pracy, jak wybiera zlecenia i zleceniodawców, jak się rozwija jako artysta – ciekawe wskazówki i rady tematy nie tylko dla muzyków. Wydaje mi się, że też nieco skorzystałem… Czytaj dalej „Szczęściarz”

Na szczycie

Nie zamierzam uprawiać tu taniej propagandy – jeśli mieszkańcy Starych Lipin mówią, że śmierdzi, to zapewne śmierdzi. Miałem możliwość odwiedzić „Złotą Górę” w zeszłym tygodniu i dzisiaj – o ile kilka dni temu coś było czuć, to dziś nie czułem absolutnie nic. Skorzystałem z okazji i dziabnąłem kilka zdjęć nowej kwatery i obiektów planowanego RIPOK-u. Czytaj dalej „Na szczycie”

Wyżymaczka

Chciałem sobie ułatwić życie… Mam setki zdjęć do zeskanowania, zwykły skaner „z klapą” wymusza potem dzielenie, kadrowanie, marnowanie czasu, a jakość skanów z amatorskich odbitek 10×15 cm i tak nie jest powalająca. To maleństwo działa bez komputera, skanuje bezpośrednio na kartę SD i właściwie można opędzić pudło odbitek oglądając jakiś film. Co zamierzam zrobić, ale póki co – próbka skanów zdjęć z pudełka opisanego jako „Wołomin”. Czytaj dalej „Wyżymaczka”

Czas – start! Gdzie to jest? Oczywiście liczą się wyłącznie odpowiedzi z komentarzy na blogu, błędy są karane ujemnymi punktami!

Ślady świetności

Ileż to razy biadoliłem, gdy jakieś pamiątki przeszłości lądowały na śmietniku, w piecu albo w fundamentach wykopanych pod nowy garaż? Kilka, kilkanaście? Może kilkadziesiąt? Najpierw były tak cenne, że nie mogłem ich sfotografować czy zeskanować, po roku czy dwóch – nie było po nich śladu. Tym razem, na szczęście, było inaczej. Czytaj dalej „Ślady świetności”

Detaliczny Wołomin (34)

Myślałem, że poprzednia zagadka będzie wisiała nierozwiązana całymi tygodniami, a tu – niespodzianka! No to dziś będzie łatwizna. Odpowiedzi jak zwykle w komentarzu na blogu, nigdzie indziej. Za błędne „strzały” jednopunktowa kara. Gotowi?

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑