Okularnik

Dałem Bondzie drugą szansę. Długo wydawało się, że słusznie – Okularnik to obszerny kryminał, znów wielowątkowy, znów sięgający daleko w przeszłość. Tym razem historia sięga czasów drugiej wojny światowej, pomimo obszerności jest mocno esencjonalna, nie dłuży się i odważnie porusza trudne tematy w polsko-białoruskiej historii, ale… trzeciej szansy nie będzie. No dobra – nieprędko.

Sasza Załuska próbując wyprostować swoje prywatne sprawy trafia do Hajnówki – w założeniu tylko na chwilę, ale przedziwny splot wydarzeń pozbawia ją dokumentów i pieniędzy, ląduje na miejscowym dołku i momentalnie staje się podejrzaną w sprawie o morderstwo. Co gorsze – wiele faktów i dowodów wskazuje właśnie na nią.

Ogromny plus dla Bondy za odważne poruszenie tematu „nietykalnego” – Żołnierzy Wyklętych. Nie wiem, czy ponosi konsekwencje tej decyzji – mam nadzieję, że nie. To sprawy trudne i często bolesne, ale chyba trzeba o nich rozmawiać po to, żeby powtarzane do znudzenia zdanie o znajomości historii własnego narodu nie stało się tylko pustym frazesem. Gratuluję i podziwiam.

Szacunek za językową sprawność – oprócz natrętnego „zapadania w stupor”, co podnosiło mi ciśnienie już w Pochłaniaczunie mam się o co do autorki przyczepić. Czyta się – przynajmniej przez większość z ponad ośmiuset stron. W końcówce autorka wyraźnie przyspiesza, jakby zbyt późno zorientowała się, że przestaje się mieścić w wyznaczonych ramkach i pora kończyć, bo wydawca już czeka.

To zdecydowanie nie jest prosta historia, co powinno być jej atutem, ale stało się wadą. Postacie pierwszo-, drugo-, trzecioplanowe, ich wzajemne powiązania rodzinne i biznesowe, niejasna przeszłość, rozmyta moralność, zmienione nazwiska, nieślubne dzieci – to wszystko zaczyna szybko trącić Dynastią, a może nawet Modą na sukces. I znów, podobnie jak w przypadku Pochłaniacza, idealnym wyjaśnieniem takiego stanu rzeczy wydaje się być „filmowe myślenie” autorki. Szczerze mówiąc – właśnie ekranizacji ponownie pani Katarzynie życzę, bo jej historie wydają się do tego stworzone. Nawet wątek medyczny dużo lepiej obroni się na ekranie, niż na papierze.

Póki co – mocna „czwórka”, może nawet z plusem, ale nie palę się jakoś do kolejnego tytułu tej autorki. Dla relaksu – Nocne życie Dennisa Lehane.

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: