Co by tu jeszcze…?

Dzisiejszego Młynarskiego komentującego bieżące sprawy, jako żywo, nie trawię. No nie i już. Może jak posiwieję, to przyznam mu rację, ale póki co – bez szans. Ale kiedy się posłucha kawałków sprzed lat trzydziestu, kiedy to byliśmy (ja – dzisiejszy i on – ówczesny) w podobnym wieku, to nie sposób odmówić mu lekkości pióra, poczucia humoru, spostrzegawczości. Talentu po prostu… Jakoś tak mi się przypomniało parę kawałków w kontekście samorządu, nadchodzących wyborów i tym podobnych tematów.


Czytaj dalej „Co by tu jeszcze…?”

Zupełnie nie jestem przekonany, czy Lazy Jack albo Pędzące Żółwie grają bluesa, ale zagrają koncert razem z Kadilakiem, który bluesa gra z pewnością. Połączenie średnio odkrywcze, ale z pewnością niedrogie: zespoły są związane z MDK, więc to zapewne „zestaw obowiązkowy”. Kto kapele zna, ten sam zdecyduje, kto nie – powinien poznać. Ja nie wiem, co będę robił czwartego października. Czytaj dalej „Czy to blues?”

Chołody Blues Trio

Chyba tego właśnie potrzebowałem – pokiwać się przy bluesie na żywo i zmęczyć jednego Jankesa. Przy okazji chyba po dwóch miesiącach miałem okazję odebrać prezent, który czekał na mnie w Rybie: olbrzymi i ciężki album fotograficzny Ziemia widziana z nieba. Czyli że było coś dla ucha, a teraz będzie dla oka. Fajnie! Czytaj dalej „Chołody Blues Trio”

Nieznośna lekkość bytu

Byłem przekonany, że nie stawię się na wernisażu, więc zdążyłem nieco wcześniej zapoznać się z pracami Kamila Melaniuka i Łukasza Urbańskiego, ale udało się – dotarłem. Frekwencja jak z zwykle w Fabryczce – komplet. Nie wszyscy zostali na koncerciku Trio plays Bossa & Jazz, ja też nie mogłem być do końca. Muzycy zawodowi, ale skład w wersji ekonomicznej nie bronił się moim zdaniem na dłuższą metę – po kilku utworach zaczyna brakować basisty, podkład perkusyjny z dyskietki robi się jakiś kwadratowy i mimo gładkich solówek skrzypka i pianisty całość zaczyna nieco nużyć… Czytaj dalej „Nieznośna lekkość bytu”

Zażyj Asspirine, mospanie!

Przez chwilę myślałem, że po całym dniu słuchania łupania piłką o parkiet klepki mi się poprzestawiały, ale zdjęcia i filmy dowodzą, że jednak nie! Na remizowej, plenerowej scenie w Kobyłce skakała Asspirine, a pod sceną pląsało towarzystwo w kontuszach i pod szablą – o ponętnych białogłowach nawet nie wspominam. Przed nimi ostro dała czadu kapela The Real Gone Tones, szyjąca rasowe rockabilly z lat 50. z rasową wokalistką i świetnie wystylizowanymi – również muzycznie – grajkami.

Zupełna abstrakcja. Czytaj dalej „Zażyj Asspirine, mospanie!”

Biafro na skoczni

„Pan teraz ma relaks”, jak powiedział windziarz do Ochódzkiego w kultowym Misiu. Chciałoby się… Przybyliśmy do „Skoczni” lekko spóźnieni ale okazało się, że nie popląsamy sobie beztrosko na oleckiej plaży, bo końcówka mocy zakończyła żywot. Daliśmy sympatycznym kolegom drugą szansę dwie godziny później – skorzystali i zagrali, ale z kolei my nie mogliśmy za długo posiedzieć. Czytaj dalej „Biafro na skoczni”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑