Mono i w odcieniach szarości

Chyba za długo sam jestem w domu – znów naszło mnie na różne stareńkie nagrania, w których więcej jest szumów i trzasków niż muzyki, za to pod dostatkiem emocji. Pomalutku przesłuchuję sobie box dwudziestu płyt praszczurów bluesa i z radością odkrywam nagrania, które znałem tylko z późniejszych wersji – często całkiem odmiennych od pierwowzoru.

Choćby taka Bessie Smith:

Usłyszałem ją całe dziesięciolecia temu w znakomitym wykonaniu Elżbiety Mielczarek:

Właśnie przyjechał kurier z gramofonem. Czekam tylko na płyty…

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: