Jeff Wayne – War of the Worlds

To dość niezwykłe doświadczenie… Słuchałem tej muzyki wielokrotnie jako dzieciak, ojciec miał na jakiejś kasecie Stilon Gorzów, jakość – wiadoma. Jestem przekonany, że była to „sześćdziesiątka” i całość materiału się nie zmieściła, bo większość znam ma pamięć, ale cześć usłyszałem dopiero całe lata później na YT.

Nie jestem w stanie ocenić tej muzyki… Rocznik 1978, może wtedy to było wyjątkowe i odkrywcze? Połączenie tanecznych, dyskotekowych wręcz bitów, surowej, analogowej elektroniki i orkiestry symfonicznej, do tego te aktorskie wstawki… Może dziś też może się podobać? Kiedyś robiło na mnie piorunujące wrażenie, które dziś powróciło – udało mi się kupić podwójny album w wersji analogowej, płyty w niezłym stanie, czasem tylko coś zaszeleści, ale dynamika jest powalająca!

Odkrywam te nagrania na nowo.

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑