Nie pamiętam już smaku takich rarytasów z podstawówki… Jeśli etykiety nie kłamią, to na dzisiejszym rynku napoje tego typu długo by się nie utrzymały: cukru tyle, co kot napłakał, brak „witamin z grupy E”, design mocno hipsterski, termin przydatności żałośnie krótki. Może dlatego Wołomin miał kilku producentów takich boskich nektarów? Ciekawe są też nazwiska przedsiębiorców – znane w mieście do dziś. Czytaj dalej „Do dna!”
Falstart
Wystarczyły mi dwa malowniczo pożółkłe drzewa na Huraganie żeby uznać, że to już ta słynna Złota Polska Jesień, że w Grabiczu z pewnością jest malowniczo, że trzeba już, natychmiast, póki pogoda i słońce – jechać i fotografować. W nocy z pewnością będzie przymrozek, wszystkie liście spadną i najdalej pojutrze będzie zima. Prosto po pracy śmignąłem ulubionymi ścieżkami wokół rezerwatu i… nic. Czytaj dalej „Falstart”
Detaliczny Wołomin (8)
Zagadka z zeszłego tygodnia okazała się banalna – jeśli kogoś uraziłem, to przepraszam… Mam nadzieję, że dzisiejsza będzie wyzwaniem! Czytaj dalej „Detaliczny Wołomin (8)”
Nieznośna lekkość bytu
Byłem przekonany, że nie stawię się na wernisażu, więc zdążyłem nieco wcześniej zapoznać się z pracami Kamila Melaniuka i Łukasza Urbańskiego, ale udało się – dotarłem. Frekwencja jak z zwykle w Fabryczce – komplet. Nie wszyscy zostali na koncerciku Trio plays Bossa & Jazz, ja też nie mogłem być do końca. Muzycy zawodowi, ale skład w wersji ekonomicznej nie bronił się moim zdaniem na dłuższą metę – po kilku utworach zaczyna brakować basisty, podkład perkusyjny z dyskietki robi się jakiś kwadratowy i mimo gładkich solówek skrzypka i pianisty całość zaczyna nieco nużyć… Czytaj dalej „Nieznośna lekkość bytu”
Zażyj Asspirine, mospanie!
Przez chwilę myślałem, że po całym dniu słuchania łupania piłką o parkiet klepki mi się poprzestawiały, ale zdjęcia i filmy dowodzą, że jednak nie! Na remizowej, plenerowej scenie w Kobyłce skakała Asspirine, a pod sceną pląsało towarzystwo w kontuszach i pod szablą – o ponętnych białogłowach nawet nie wspominam. Przed nimi ostro dała czadu kapela The Real Gone Tones, szyjąca rasowe rockabilly z lat 50. z rasową wokalistką i świetnie wystylizowanymi – również muzycznie – grajkami.
Zupełna abstrakcja. Czytaj dalej „Zażyj Asspirine, mospanie!”
Mieszkowiec z przeszłością
Grzebałem dziś na strychu i trafiłem na pudło z moimi starymi aparatami fotograficznymi. Wszystkie w miarę współczesne i użytkowe oddałem już dawno temu, ale wygrzebałem kilka ciekawych dla mnie egzemplarzy. Między innymi tego Kodaka… Czytaj dalej „Mieszkowiec z przeszłością”
Wywiadowca zastrzelił gazeciarza
Przy okazji przeprowadzki dawnego Wołomina na nowy serwer porządkuję nieco zbiory i trafiam na różne ciekawostki odłożone na później. Zaczynam się zastanawiać, czy wrzucać je na „dawny”, czy może tylko tutaj? To głównie takie kryminalne historyjki jak ta poniżej, niczego nowego do wiedzy o historii miasta nie wnoszą… Sam nie wiem. Czytaj dalej „Wywiadowca zastrzelił gazeciarza”
Coś się odetkało – w krótkim czasie kilka zagadek zostało rozwiązanych, więc teraz coś łatwiejszego. Niby że w nagrodę :) Czytaj dalej „Detaliczny Wołomin (7)”
Łukasz, trzymam kciuki!
Troszkę się obruszyłem kiedy się okazało, że nie tylko młodsze, ale i starsze pokolenie nie bardzo kojarzy Łukasza Szemraja. Czyja to wina? Niczyja, poszedł chłopak swoją drogą, wołomiński zespół Morlog rozpadł się, choć pozostało po nim kilka śladów w sieci, Łukasz śpiewał tu i tam, a wczoraj właśnie załapał się do zespołu Marka Piekarczyka w Voice of Poland.
Analogi muszą poczekać…
Gramofon czekał już chyba ze dwa tygodnie, płyty dojechały szczęśliwie razem z Młodą i już, już mieliśmy delektować się trzaskami w nagraniach Floydów, Wondera i Marleya, kiedy… przy pierwszym podejściu złamała się igła. Coś czuję, że ten gramofon to nie była żadna okazja na allegro, tylko zwykła ściema. Czytaj dalej „Analogi muszą poczekać…”

Najnowsze komentarze