Wśród kilkunastu dębów zasadzonych w Olecku w ramach nieznanego mi projektu jeden się nie przyjął, zupełnie… Czytaj dalej „Nie przyjął się…”
Wołomin Local Brand
Grunt do dobry pomysł, ale i przyzwoite wykonanie z pewnością nie zaszkodzi – ani jednego, ani drugiego nie da się odmówić chłopakom ze Street Mind. Od kilku dni usiłowałem kupić u nich kolejne koszulki Wołomin Local Brand, ale jakoś nie miałem szczęścia… Dziś postanowiłem, że nie wracam bez nich do domu – i udało się! Tak się ucieszyłem, że zostawiłem w sklepie słuchawki i wracałem po nie prawie spod chałupy. Czytaj dalej „Wołomin Local Brand”
Gdzie moje kimono?
Nasza znajomość zaczęła się kiepsko – od awantury. Takiej z krzykami. Nie bardzo się tym przejąłem – i bardzo dobrze, jak się okazało już dzień później, kiedy to wyjaśniliśmy sobie kilka spornych kwestii i zaczęliśmy dość intensywnie współpracować. Nie było to trudne, bo pracowaliśmy razem w kobyłkowskim MOK-u. Miałem nawet krótki epizod jako uczeń Renaty – chyba jakieś dwa lata turlałem się w kimonie po starych matach z pełną świadomością, że robię to czysto hobbystycznie, bo zawodnikiem to już nigdy nie będę. Zresztą – mam jakąś niechęć do bicia ludzi po twarzach. Jakieś judo, zapasy, grappling, sambo – chętnie. Ale kolegę w twarz?! Czytaj dalej „Gdzie moje kimono?”
W zamierzchłych czasach zdarzyło mi się założyć i prowadzić serwis Wirtualny Wołomin – początkowo informował o najróżniejszych lokalnych aktywnościach kulturalnych, później zahaczył nieco o historię miasta, twórczość „lokalsów”, obrósł w forum dyskusyjne i… umarł. Przestał być potrzebny po kilku latach, kiedy założenie własnej strony czy bloga stało się proste i tanie. Po kilku miesiącach urlopu powstał Dawny Wołomin, ale to już zupełnie inna historia. (więcej…)
WWL Media
Niech już będzie czwartek!
To nie był dobry dzień. Od rana stał pod znakiem niekończących się, niepotrzebnych poprawek do wciąż tych samych projektów, które wcale nie stały się lepsze… Zdążyłem na szczęście naprawić rower, odebrać i dostarczyć gdzie trzeba pokazowy wydruk do wystawy Jerzego Procajło, napisać felieton dla Życia, zrobić zdjęcia na przegranym przez seniorów Huraganu meczu z Pilicą Białobrzegi, kupić laptopa i zmarnować czas na ciemnym jak jaskinia zbójców basenie, usiłując zrobić zdjęcia różnych zajęć.
Nie zdążyłem skosić trawnika. Jestem złym człowiekiem.
Przeklęta środa!
Przestaję lubić środy – deadline w gazecie, trzeba felieton napisać, wszyscy dookoła juz wkręceni w pracę, ale jeszcze nie zmęczeni, więc zewsząd jakieś poprawki na stronach internetowych i projektach plakatów. Oczywiście wszystko na wczoraj! Dopinam wystawę Jerzego Procajło, odbieram jakieś paczki (wiem jakie, ale to tajemnica), szukam w sklepach bambusowych prętów i piłki włosowej. Na szczęście są też jakieś jasne punkty: znakomite wieści z frontu edukacyjnego i coraz realniejsza perspektywa wyjazdu na finały Mistrzostw Polski juniorek do Żyrardowa. Czytaj dalej „Przeklęta środa!”
Chłop ze wsi wyjdzie…
…ale wieś z chłopa – nigdy! A może to wcale nie tak? Może natura ciągnie wilka do lasu, a konia do miasta? Nie mam pojęcia, czy można w Wołominie trzymać kabanosy pod oknami bloku, ale zakładam że można – skoro ktoś trzyma. Może nawet mieszkańcy są zadowoleni, może im to urozmaica krajobraz? I spektrum zapachów? Czytaj dalej „Chłop ze wsi wyjdzie…”
Wołomin a sprawa ukraińska
Co jakiś czas natrafiałem w przedwojennej prasie na lakoniczne napomknienia o wołomińskim „Domu Sierot”, o uchodźcach z Ukrainy, o wielkich planach zorganizowania tu placówki dla dzieci więźniów. Postanowiłem w miarę możliwości zgłębić temat i natrafiłem na ciekawy życiorys oraz… wątek ukraiński – jakże na czasie! Czytaj dalej „Wołomin a sprawa ukraińska”
Tadaaaa!
Ja tu sobie smacznie śpię, a licznik na blogu się cichcem obraca… Wiem, głupio tak zaczynać dzień od szampana, ale w końcu jest okazja, nie? Kawioru nie mam, przegryzę paprykarzem.
Ej, a może trzeba Codziennik na jakiś przegląd okresowy wysłać, czy coś? Nie znam się… Czytaj dalej „Tadaaaa!”
Jest ciężko
Środa to znów zdecydowanie najgorszy dzień tygodnia… Po kilkutygodniowej przerwie znów trzeba oddać teksty do Życia – tym razem dość gładko, bo juniorki starsze zaszalały w turnieju półfinałowym II grupy, Bisquit wraca na rynek muzyczny, o czym z pasją i wyczerpująco opowiedział mi Tomek Krawczyk i tylko z felietonem jakoś mi nie szło… dopóki nie zacząłem. Potem szybko go wysłałem do redakcji – zanim zdążyło do mnie dotrzeć co napisałem :) Czytaj dalej „Jest ciężko”

Najnowsze komentarze