Kwiatek do kożucha

Kaplica przy Kościelnej to jeden z najstarszych murowanych budynków w mieście, w dodatku zachowany w świetnym stanie. Pochodzi z pierwszych lat XX wieku i wprawdzie przeszła kilka drobnych przeróbek, służyła różnym parafialnym celom i od jakiegoś czasu stoi nieużywana, ale warto było zainwestować w nią pieniądze i czas, aby znów cieszyła oko i przypominała, że Wołomin to nie Nowa Huta i kawałek historii ma. Czytaj dalej „Kwiatek do kożucha”

Całkiem miło…

Jakaż to przesyłka mogła na mnie czekać w Urzędzie Miejskim? Nie od Urzędu (to dopiero byłby szok!) ale właśnie przesłana dla mnie na Ogrodową? Otóż kilka publikacji i podziękowania z Muzeum Historii Żydów Polskich. Zapewne po sezonie Muzeum rozesłało takich paczek kilkadziesiąt, ale i tak miło, że ktoś pamięta. Czytaj dalej „Całkiem miło…”

bezGRZECH

Mogło mnie tam nie być – wydarzenia organizowane przez klub, który kojarzyłem raczej z tańcem na rurce i fitnessem umykają raczej mojej uwadze. Na szczęście Kuba szarpnął się na obszerne SMS-y do znajomych, więc poszedłem – mam blisko, jakieś 300 metrów. LAS pod lasem, na Wołomińskiej. Czytaj dalej „bezGRZECH”

Koniec kina Kultura?

Stało się – wyprostowano wszystkie formalności, uzgodniono prawa własności i… kino poszło „pod młotek”. Jutro wyjaśni się, czy zmieniło właściciela, czy też będzie wystawione na sprzedaż ponownie. Może to trwać latami, bo w Polsce wiele lokali tego typu czeka na nowego właściciela, jednak chyba żaden z nich nie pozostaje kinem: najczęściej kończą jako sieciowe spożywczaki. Czytaj dalej „Koniec kina Kultura?”

Piękna jesień za oknami, być może to ostatni taki dzień w tym roku, więc zagadka łatwiutka – bo ostatnio chyba przesadziłem… Gdzie sfotografowałem ten detal? Czekam na odpowiedzi w komentarzach na blogu!

Japońska Szansa

Bezskutecznie wybierałem się na czwartkową nasiadówkę do „Szansy” już dwa razy, dziś nie mogłem odpuścić – miało być o Japonii, a mnie ten temat dość interesuje. No i na bogato – z krótkim pokazem „obsługi katany”, herbatką i (co najważniejsze) domowym ciastem. Było nastrojowo, a więc ciemno jak u… samuraja pod hakamą, więc zdjęcia mocno takie sobie. Czytaj dalej „Japońska Szansa”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑