Stary kościół

Wołominiacy mówią o nim często „stary”, choć od czasów jego odbudowy, a właściwie ponownej budowy minęło zaledwie kilkadziesiąt lat. Po prostu w mieście nie ma starszej świątyni… Gdyby ocalał w swojej przedwojennej formie byłby pewnie dużo ciekawszy, ale okazuje się, że i tak może zainspirować do działania – co widać na próbnych animacjach Janka wykonanych w Blenderze.
Czytaj dalej „Stary kościół”

Wszystko, co kocham

Moja żona, moje miasto, mój rower. Do tego świetna pogoda, mili ludzie, sporo historii. Na szczęście Marzena Kubacz, dyrektor Muzeum Nałkowskich wzięła na siebie część merytoryczną zorganizowanej przez Muzeum Historii Żydów Polskich wycieczki rowerowej, więc nie musiałem zarywać nocy na przygotowaniach i skupiłem się na roli „półprzewodnika” po mieście. Czytaj dalej „Wszystko, co kocham”

Nie miałem wątpliwości – to moja nie tylko wakacyjna, ale też wiosenna i jesienna miłość. Zimą staje się miłością trudną, ale… próbuję. Wpis w ramach kolejnego wyzwania fotograficznego.

rower

Wołomin Local Brand

Grunt do dobry pomysł, ale i przyzwoite wykonanie z pewnością nie zaszkodzi – ani jednego, ani drugiego nie da się odmówić chłopakom ze Street Mind. Od kilku dni usiłowałem kupić u nich kolejne koszulki Wołomin Local Brand, ale jakoś nie miałem szczęścia… Dziś postanowiłem, że nie wracam bez nich do domu – i udało się! Tak się ucieszyłem, że zostawiłem w sklepie słuchawki i wracałem po nie prawie spod chałupy.  Czytaj dalej „Wołomin Local Brand”

Jest słabo

Wczoraj miałem wersję demo, w niedzielę – na poważnie. Kilkanaście, może kilkadziesiąt osób przyjedzie rowerami z głównie z Warszawy, żeby przyjrzeć się Wołominowi. Interesują ich wprawdzie wątki żydowskie, ale o nich tylko usłyszą. Zobaczą za to… No cóż – zobaczą to, co my widzimy codziennie. Czytaj dalej „Jest słabo”

Księga Jesiennych Demonów

Dałem się nabrać. Powinienem być nieco mądrzejszy wiedząc, co wydawcy potrafią pisać na ostatnich stronach książek choćby takiego Johna Irvinga i nie dać się zwieść tanim, marketingowym sztuczkom. Księga Jesiennych Demonów Jarosława Grzędowicza odstraszała mnie jednoznacznymi stwierdzeniami, że to horror – i że będę ciężko przerażony. Małżonka porwała jednak mojego kindla i musiałem znaleźć sobie jakąś papierową lekturę.  Czytaj dalej „Księga Jesiennych Demonów”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑