Ślepa plama

Tego mi było trzeba: krótkie wakacje w Zonie w towarzystwie Ślepego. Stalker z niego raczej drugoligowy, ale gawędziarz – extraklasa! Świat tego cyklu nie jest jakość szczególnie zaskakujący dla miłośników gier z serii S.T.A.L.K.E.R., ale język powieści, wartki i barwny, może nie tyle przykuwa do lektury, co każe do nie wracać w każdej wolnej chwili. Czytaj dalej „Ślepa plama”

Postapo

Ileż można brnąć przez gęste teksty Susan Sontag? Nawet, jeśli traktują o fotografii i nie sposób z nimi dyskutować, to wymagają ciszy, skupienia i sprawnego łącza internetowego, żeby odnaleźć zdjęcia, o których pisze. Czas na przerwę! Są święta, czymś się strułem i chcę odetchnąć. Nie ma to jak krótka wycieczka w postapokaliptyczny świat. Albo jeszcze lepiej – w dwa światy. Czytaj dalej „Postapo”

Starość aksolotla

Internety narzekają nieco na nowy tytuł Dukaja: że nie taki odkrywczy, jak miał być, że się więcej spodziewali po jakimś tam filmiku w internecie, że ciężko się czyta, jeśli ktoś nie jest cybergeekiem. Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem… Wyszedł nowy Dukaj, to kupiłem i przeczytałem. Czytaj dalej „Starość aksolotla”

Maklak. Oczami córki.

Rozczarowanie roku to może to nie jest, ale kwartału – na pewno. Miałem nadzieję, że dowiem się czegoś więcej o aktorze charakterystycznym, rozpoznawalnym, niesprawiedliwie kojarzonym głównie z rolami komediowymi i to w dodatku głównie w towarzystwie Himilsbacha. Że poznam troszkę jego pozafilmowe życie i dowiem się, jaki był naprawdę. Nie dowiedziałem się. Mało tego – żałuję każdej złotówki wydanej na ten marny tekst.  Czytaj dalej „Maklak. Oczami córki.”

Pan King

Przyznam się – raczej unikałem Kinga. Nie lubię horrorów, dreszczowców, całej tej niesamowitości, apokalips, wirusów, psychopatycznych kanibali z piłami spalinowymi i wszelkich tego typu przerysowań. Wiem jednak, że zdarzały mu się też tytuły, które mnie ujęły – jak na przykład Dallas 63, który mnie… wzruszył. Serio. Czytaj dalej „Pan King”

Dzikie karty

Troszkę jestem rozczarwany… Galopowałem przez kilka innych, niedokończonych lektur, żeby dorwać się do Dzikich kart R. R. Martina i… żałuję. Nie tego, że je przeczytałem – nie jest tak źle, ale właśnie tego pośpiechu i nieuważnego czytania innych tytułów. Czytaj dalej „Dzikie karty”

Jedwabnik

Dobrze się stało, że skończyłem Księgi jakubowe kilka dni temu – w czasie świąt miałem czas, okazję i nastrój do lżejszych lektur. Źle, w mojej wyobraźni rywalizowało dwóch wielkich, małomównych i bystrych facetów. Na szczęście o jednym z nich opowiadał mi Maciek Stuhr, a historię drugiego poznawałem z Kindla – dzięki temu udało mi się nie splątać tych opowieści. Czytaj dalej „Jedwabnik”

Księgi Jakubowe

Pszoniak dwoił się i troił, żeby uratować Idiotę, ale nie dał rady – odpuściłem. Jednak stuletnia narracja i sposób zawiązywania intrygi, kreślenia sylwetek postaci, niedzisiejsze dialogi są dla mnie niestrawne. Historia zmierza w nieznane, ja próbuję skupić się na istotnych dla sprawy szczegółach i gubię się z kretesem… Co innego Tokarczuk, choć niby podobnie – nie wiem, do czego zmierza autorka, ale prowadzi mnie sprytnie, nie przynudza, wciąż czymś intryguje. Jestem w połowie liczącej około tysiąca stron historii i już zaczynam się martwić, że koniec blisko! Czytaj dalej „Księgi Jakubowe”

Idiota

Nie mogę ostatnio trafić na dobre lektury ani w wersji elektronicznej, alni papierowej, nawet w audiobookach trafiają mi się same ciężkostrawne kąski. Nie dałem rady Marininie – Kolacja z zabójcą pozostała niedojedzona. Nie wiem, czy to za sprawą Rocha Siemianowskiego, który dostał ode mnie kolejną szansę, czy radzieckie realia jakoś do mnie nie trafiają. Nieważne – prędko do tej pary nie wrócę, choć jest kilka pozycji w ofercie. Czytaj dalej „Idiota”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑