…czas się pożegnać!

Reklamy

Z przodu muzeum, z tyłu… przedszkole

Nigdy nie ukrywałem swoich obaw wobec inwestycji na terenie Muzeum Nałkowskich – już w 2015 roku ten pomysł samorządowców z poprzedniej kadencji budził wątpliwości. Potem temat nieco ucichł i miało się skończyć na uporządkowaniu oczka wodnego, a powstał basen przeciwpożarowy, kóry pasował do tego miejsca jak pięść do nosa. Zaczęło być groźnie… Czytaj dalej „Z przodu muzeum, z tyłu… przedszkole”

Wakacje z Karin Slaughter

By Alison Rosa, Karin Slaughter [CC BY-SA 3.0 de], from Wikimedia Commons

Po Tryptyku poszło już gładko, serią: PęknięcieGenezaPiętno weszły bez popitki. Troszkę mi to przypomina zachłyśnięcie Lee Childem i jego serią z Jackiem Reacherem, ale nie mam nic przeciwko temu – słuchanie całkiem przyjemnego głosu Filipa Kosiora przetykam sobie nieco bardziej tradycyjnymi lekturami, więc choroba jest pod kontrolą. Czytaj dalej „Wakacje z Karin Slaughter”

Orędownik – ilustrowane pismo narodowe i katolickie, wydanie łódzkie.
14 sierpnia 1935, R. 65, nr 185

Mafia III

To nie jest gra przeciętna – to gra słaba. Z kiepską grafiką, głupimi przeciwnikami i powtarzalnymi misjami, wtórna pod względem mechaniki rozgrywki. Dlaczego właściwie ją skończyłem? Bo ta historia ma klimat i jest intrygująco opowiedziana, a nawet drugoplanowe postacie mają charaktery. Bo główny bohater jest czarny i nikt nie próbuje udawać, że rasizm w Stanach wtedy nie był powszechny – akcja dzieje się w końcu lat sześćdziesiątych, co widać w ubiorach ludzi na ulicach, samochodach i… w muzyce. Chyba właśnie z nieco przydługich przejażdżek po mieście miałem najwięcej radochy. Czytaj dalej „Mafia III”

Poranna zaduma nad szkodliwością jedzenia po 18:00. I picia.

Cyfrak

Gdybym miał opisać ten tytuł jednym słowem, to byłoby to „rozczarowanie”. Nie dlatego, że to słaba fantastyka jest, ale dlatego, że jest kiepsko napisana. Rozczarowanie tym większe, że zmarnowany potencjał jest chyba spory… Nie zaczytuję się jakoś szczególnie w tym gatunku, więc może się mylę, ale kilka pomysłów wydaje się być oryginalnych i błyskotliwych. Nie myślę tu oczywiście o globalnym kataklizmie, wyludnionej Ziemi palonej promieniami słońca i małych, odizolowanych od świata państwach-miastach. Elektroniczne wszczepy i mutanci to też nic nowego, ale już pomysł na istnienie elektronicznych bytów, tytułowych „cyfraków”, które samoistnie powstały ze strzępów informatycznego kodu i pomału, ale nieubłaganie ewoluują wydaje się być nowatorski. Czytaj dalej „Cyfrak”

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑