Znałem tylko kilka jego kawałków z radiowej „Trójki”, muzykiem nie jestem, ale klasycznego „spotkania z ciekawym człowiekiem” nie mogłem sobie odpuścić. Nie wiem, na ile to było interesujące czy rozwijające dla muzykantów, ale ja spędziłem miło wieczór w towarzystwie paru pozytywnie zakręconych osób i poznałem autentycznego, otwartego i szczerego gościa, który chyba bardzo lubi swoją robotę, chodzi swoimi drogami, uczy się na własnych błędach i ma z tego masę radochy. Czytaj dalej „Warsztatowo ze Skubasem”
Czas zatrzymany
Fotografia nie jest niczym innym, jak tylko kolejną fascynującą manifestacją tego, do czego zdolne jest światło w rękach człowieka. Tym razem jednak nie poszerzyliśmy przestrzeni jak za pomocą teleskopu albo mikroskopu, ale zatrzymaliśmy czas. W końcu jesteśmy w stanie uwiecznić ulotność egzystencji, do czego przed nami dążyły całe generacje poetów.
Historia światła
Jan Němec
Anna
Właśnie sobie uświadomiłem, że statystycznie nikt chyba tak często nie doprowadzał nie do łez, jak Ania. Przepraszam – Anna. „Anią” była wtedy, gdy się poznaliśmy, a więc dobrych kilkanaście lat temu: drobna dziewczynka bez śladu tremy wyszła przed setki ludzi na wielką, pustą scenę i wypełniła ją śpiewem… Czytaj dalej „Anna”
Skąd się wzięły Białe Błota?
Kurjer Warszawski
R.65, nr 192a (14 lipca 1885)
Ano pewnie stąd właśnie! W okolicach Wołomina wydobywano przemysłowo torf, którego używano jako taniego opału. Widać ta zarówno po „mojej” stronie torów, w rezerwacie Grabicz, jak i po przeciwnej stronie miasta – na Białych Błotach. Lepiej pewnie na zdjęciach satelitarnych, niż podczas wycieczki, ale wyraźnie widać pozostałości grobli, którymi wożono lub noszono wydobyty torf. A kiedy? Dawno… Czytaj dalej „Skąd się wzięły Białe Błota?”
Dużo więcej…
Ludzkie twarze niepojęcie różnią się od siebie. Są różne, ponieważ ludzie różnią się także swoim wnętrzem dużo bardziej, niż podejrzewacie. Dobremu portreciście twarz zdradza więcej, niż portretowany się spodziewa.
Historia światła
Jan Němec
Król
Trudno napisać coś o tej wyjątkowej powieści Szczepana Twardocha i nie zepsuć innym przyjemności lektury – albo słuchania, bo mnie akurat w mroczny półświatek przedwojennej Warszawy wprowadził Maciej Stuhr. I muszę przyznać, że gdyby nie on, to bym pewnie po Króla nie sięgnął, bo Drach jakoś mi wybitnie nie podszedł i wydawało mi się, że prędko panu Szczepanowi szansy nie dam… Dałem – i bardzo się cieszę. Czytaj dalej „Król”
Szkoła sztuk pięknych… w Wołominie
Gazeta Polska (dawniej Codzienna)
R.72, nr 153 (6 czerwca 1903)
Nawet dziś powiedziałbym, że to dość… ryzykowny pomysł, a co dopiero w 1903 roku! Argumenty „przeciw” są niestety aktualne do dziś i na szczęście nie dotyczą tylko Wołomina. Czytaj dalej „Szkoła sztuk pięknych… w Wołominie”

Najnowsze komentarze