Tak, to prawda – przegraliśmy podczas turnieju finałowego Mistrzostw Polski w Gdyni wszystkie spotkania, ale zawsze po walce i tylko raz znaczącą różnicą punktów. Nie ma się czego wstydzić! 

Trochę jestem zmęczony i niewyspany, więc zdjęcia dość przypadkowe i niezdarnie pomiziane… Pomalutku będę dorzucał jakieś ławkowe portrety, a póki co – dziękuję, dziewczęta!