Dobrze, że czasem ktoś się nade mną ulituje i cierpliwie”potwarzuje” mi do zdjęć. Wiem, że muszę ćwiczyć, ale to dla mnie dość stresujące – owady nigdy nie mówią mi: O matko! Skasuj to, jak ja wyszłam?! Czuję się wtedy winny – prawdopodobnie słusznie…

Był jakiś taki tekścik o spokojnej tafli jeziora, kwiecie lotosu i wagonie tybetańskich mnichów, nawet nie wiem skąd pochodził, więc zapewne „z internetu”. Grunt, że idealnie oddawał nastrój chwili…

Mad Max

Hau, hau… Nie, nie wykryłem właśnie pola minowego na jakiejś wydmie, odszczekuję po prostu moją krótką i rzeczową recenzję, którą wystawiłem tej grze po godzinie błądzenia po piaszczystych bezdrożach z Quasimodo w roli mechanika wożonego na pace. Dupy nie urywa – napisałem. Może i nie urywa, ale ciężko ją podnieść sprzed telewizora… Czytaj dalej „Mad Max”

Hamlet na mokro

Nie żeby był jakoś szczególnie wzruszający… Adam Walny przygotował i wystawił w Fabryczce spektakl niezwykły, ożywiając wszystkie marionetkowe postacie klasycznej tragedii Szekspira. Już to samo w sobie byłoby wyczynem godnym uwagi, ale mało tego – tylko duński książę miotał się w rozpaczy po scenie, pozostali bohaterowie poruszali się… w wodzie. Serio, serio. W akwariach. I to miało sens… Czytaj dalej „Hamlet na mokro”

Morfina

To nie były łatwe dni, bo Morfina Twardocha nie jest lekturą przyjemną. Intrygujące okoliczności pierwszych dni niemieckiej okupacji Warszawy w 1939 roku każą oczekiwać czynów bohaterskich i chwalebnych, patriotycznych uniesień lub przynajmniej łez nad utraconą Ojczyzną, ale Konstanty Willemann jakoś nie garnie się do walki… Bohater opasłego tomiszcza jest raczej antybohaterem – narkomanem, dziwkarzem, łajdakiem i hulaką, choć dopiero co zrzucił polski mundur. Czytaj dalej „Morfina”

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑