…tak nazywa się teraz sklep muzyczny przy Wileńskiej. Po przewietrzeniu magazynów, zmianie właściciela, remoncie i posadzeniu za ladą dwóch „szpeniów” to zupełnie inne miejsce! Mam nadzieje, że będzie tętnić życiem i przyczyni się nieco do ponownego rozruszania lokalnego środowiska muzycznego. W dniu otwarcia sprzedawały się głównie trójkąty i harmonijki… Czytaj dalej „Muzyczny Wołomin”
ViVo
Cudem odnaleziony po kilkunastu latach wywiad z Cmokiem okazał się być kamyczkiem, który wywołał lawinę wspomnień… Rzuciłem się w kartony na strychu i aż dziw, że nie skończyłem jak tragicznie jak Hanka Mostowiak! Wróciłem trochę przykurzony, ale z kilkoma ciekawymi artefaktami – takimi na przykład, jak naklejki Wirtualnego Wołomina. Jeszcze tylko kwerenda po backupowych dyskach – i już łza się w oku kręci! Czytaj dalej „ViVo”
Dachowiec szpitalny
Czasem ciągnie mnie na dachy – lubię spojrzeć na miasto i okolice z nieco innej perspektywy. Znów miałem możliwość wdrapania się na dach Szpitala Powiatowego i pstryknięcia kilku fotek, więc skorzystałem. W końcu od tego jest chyba urlop? Czytaj dalej „Dachowiec szpitalny”
Jak się nie ma „rybiego oka”, to trzeba kombinować. Jak się nie chciało wziąć statywu, to wszystkie linie proste zaczynają „tańczyć” po sklejeniu panoramy…
Bez emocji
Dotychczas miałem z muzyką gospel jak najlepsze doświadczenia – nieco krępujące, bo budzi ona we mnie silne wzruszenie, ale jak najbardziej pozytywne. Po wczorajszym koncercie Gospelrain wiele sobie obiecywałem i usiłowałem odnaleźć te same emocje, co kilkanaście lat temu na koncertach w kościele na Kurkowej, ale nie znalazłem nawet ich śladu. I ni cholery nie mogę dojść – dlaczego? Czytaj dalej „Bez emocji”
Kurjer Warszawski. R.92, nr 241 (31 sierpnia 1912) Czytaj dalej „Skoczny Bissen”

Najnowsze komentarze