Cudem odnaleziony po kilkunastu latach wywiad z Cmokiem okazał się być kamyczkiem, który wywołał lawinę wspomnień… Rzuciłem się w kartony na strychu i aż dziw, że nie skończyłem jak tragicznie jak Hanka Mostowiak! Wróciłem trochę przykurzony, ale z kilkoma ciekawymi artefaktami – takimi na przykład, jak naklejki Wirtualnego Wołomina. Jeszcze tylko kwerenda po backupowych dyskach – i już łza się w oku kręci!

ViVo powstało gdzieś na przełomie XX i XXI wieku, początkowo w prostackim html-u, wspartym później przez wynalazek typu FrontPage, by przejść przez CMS PHP-Nuke i zakończyć żywot jako Mambo. Początkowo wrzucałem tam jakieś wołomińskie zdjęcia, troszkę wygrzebanych gdzieś historycznych faktów o mieście, zapowiedzi i relacje z imprez, potem pojawiła się twórczość lokalsów: muzyka, grafika, zdjęcia, teksty, wywiady. Powstało forum dyskusyjne, poznałem masę fajnych ludzi, serwis „wypączkował” Rowerowy Wołomin, a potem już każdy mógł i potrafił zmontować sobie własną stronę internetową, więc… mógł się spokojnie zamknąć.

Zdjęcia powyżej to nieudolny zapis rocznicowego spotkania użytkowników ViVo i Rowerowego Wołomina w pubie Objazd. Nie ma już tych serwisów, nie ma tej knajpy… Jak widać – to były stare, dobre czasy – można było jarać szlugi w lokalach. Wydaje mi się, że to rok 2000, ale głowy nie dam. Zdjęcia ocalały cudem i nie wyglądają najlepiej – rolkę filmu elegancko wyprałem razem ze spodniami…