Dwie imprezy o tej samej godzinie: maciejukowe gawędy o Bajkale i Syberii oraz promocja dziesiątego tomu Rocznika Wołomińskiego. Wybór pozornie trudny, ale biorąc poprawkę na czas wyborczy oraz prosty fakt, że na promocji prawdopodobnie nie dowiem się niczego więcej niż to, co potem wyczytam w Roczniku wybrałem spotkanie w Galerii przy Fabryczce. Nie ja jeden… Czytaj dalej „Maciejuk nad Bajkałem”
Chyba już czas na zmiany…
Nie, nie piję do wyborów samorządowych, niestety. Po ponad osiemnastu miesiącach codziennej, ciężkiej pracy mój kieszonkowy aparacik zaczyna się rozsypywać… Od paru tygodni sam próbuje ustawiać tryby fotografowania, co często skutkuje zupełnie nieoczekiwanymi kadrami, wczoraj połknął mi kartę pamięci i nie chce oddać. Nic dziwnego – przez cały ten czas codziennie obija mi się o biodro, kilkanaście godzin dziennie. Czytaj dalej „Chyba już czas na zmiany…”
Izba – dobry początek
Dawny Wołomin od paru lat pełnił rolę wirtualnego muzeum miasta ale wydaje się, że jego dni są policzone – w Fabryczce przy Orwida powstał zalążek miejskiego muzeum. To tylko przyczółek zdobyty w walce o własne lokum, bo w planach jest siedziba w starej elektrowni przy Daszyńskiego. Zabrali się za to fachowcy: regionalista Jarosław Stryjek i Fundacja „Honor, Ojczyzna”, więc poziom merytoryczny przedsięwzięcia z pewnością będzie wysoki. Czytaj dalej „Izba – dobry początek”
Nieco nietypowo, z zaskoczenia, inaczej. Gdzie zrobiłem to zdjęcie? Konkursowy punkcik za wskazanie lokalizacji w komentarzu na blogu. Przypominam, że są wciąż nierozwiązane zagadki! Czytaj dalej „Detaliczny Wołomin (15)”
Nareszcie!
Tęskniłem już za sportowymi emocjami i miałem nadzieję, że dziś dostanę ich potężną dawkę w komplecie z dobrym basketem. Wprawdzie wołomińskie lwice wygrały spotkanie z przewagą ponad czterdziestu punktów, ale i SKS 12 nawrzucał im ich ponad 65. Wniosek może być tylko jeden – nie było obrony. Na szczęście nie było też kontuzji… Czytaj dalej „Nareszcie!”
Co za dużo…
Branża poligraficzna ma żniwa – ulotki, plakaty, foldery, gadżety. Ja tam im nie żałuję, ale… ciekaw jestem, czy to działa? Oglądając codziennie takie obrazki, jak ten powyżej, mam poważne wątpliwości. Ja już nawet nie czytam podpisów, nie rejestruję komitetów, nie wnikam w hasła. Albo znam typa i mam swoje zdanie, albo nie znam – i wiem, że plakatem mnie nie przekona. Ale może komuś to pomoże w wyborze?
Wszyscy chcą dobrze
Ba! Niektórzy chcą dobrze już od kilku lat, a nawet od kilku kadencji. Rzadko im się to udaje, bo a to ich ktoś się zmówił i ich wiecznie przegłosowuje, a to marszałek nie chce współpracować, albo znowu głupi mieszkańcy nie chcą RIPOK-u albo parku na peryferiach. Nikt ich nie rozumie, biedaków, a dodatkowo jeszcze wzbudzają niezrozumiałą agresję, która na szczęście skupia się na plakatach i banerach. Czytaj dalej „Wszyscy chcą dobrze”
Asspirine – 100
„Detaliści” czekają pewnie od rana na nową zagadkę, a tu – niespodzianka! Nowy teledysk Asspirine, w który obejrzeć sobie można mój tłusty tyłek. Ale skoro czekacie na zagadki, to proszę bardzo: dzisiejszy punkcik konkursowy zdobędzie ten, kto poda w komentarzu na blogu więcej lokalizacji, w których się pojawiłem na tym filmiku :D Czytaj dalej „Asspirine – 100”
„Markieting” – tym razem polityczny
Od kilku dni robię wszystko, żeby nie widzieć przydrutowanych do słupów i latarń efektów pracy fachowców od photoshopa. Nie jeżdżę samochodem, na rower zrobiło się jakoś za zimno, więc nie ograniczają mi szczególnie widoczności na drodze, choć ostatnio przypaskudziłem czołem o wizerunek jakiegoś typa w kupionym na kredyt garniturze. „Trzeba było uważać” – jak mawiał Henryk Kwinto. Czytaj dalej „„Markieting” – tym razem polityczny”
E*MOC*JA
Każdy pewnie spotkał kiedyś w życiu wampira energetycznego – to taki typ, który garnie się do rozmowy, pożartuje, postawi browara czy nawet wyciągnie z chałupy na wycieczkę rowerową, ale w jego towarzystwie opuszczają cię całkiem wszelkie siły witalne. Rzadko jednak spotyka się ich przeciwieństwo… Czytaj dalej „E*MOC*JA”
Przetrwają?
Długo można by dyskutować o estetyce i definicji piękna, ale wniosek byłby zapewne jeden, w dodatku – dość prosty: nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba. Wiedział o tym prawdopodobnie jeden z mieszkańców kamienicy na Ogrodowej i zamiast tracić czas na jałowe dyskusje, kilkadziesiąt lat temu chwycił za pędzel. Czytaj dalej „Przetrwają?”

Najnowsze komentarze