Herbowy

Nie święci garnki lepią – herby miast też tworzą ludzie. Jednym z nich jet Robert Szydlik – regionalista, radny gminy Tłuszcz, twórca herbów, flag i pieczęci.

Czy Twoje zainteresowanie heraldyką jest konsekwencją pasji historycznych? Z tego, co wiem, Ty i Twój Ojciec byliście zaangażowani w odkrywanie i popularyzowanie lokalnej historii…

– Oczywiście moje zainteresowanie heraldyką ma ścisły związek z hobby historycznym, które „odziedziczyłem” i dzieliłem z moim ojcem. To on zaraził mnie historią lokalną, którą przez pewien czas uprawialiśmy wspólnie. Podkreślam jednak, że tworzyliśmy publikacje nie naukowe (żaden z nas nie był naukowcem) a popularno-naukowe, takie, których wartość są w stanie docenić zwyczajni ludzie. Wracając jednak do heraldyki, to moje zainteresowanie nią wynika też z historii rodzinnej…

Robert Szydlik
Robert Szydlik

Jaką historię rodzinną masz na myśli?

Gdy miałem ok. 12-13 lat, pojechaliśmy w wakacje całą rodziną do dziadków ze strony matki. Byłem świadkiem sprzeczki dziadków, którzy żartobliwie wytykali sobie szlachectwo. Dziadek powiedział wtedy coś mniej więcej takiego: No tak, wziąłem wielką panią, teraz muszę robić na nią… Biali i Chudzińscy kościoły podobno jakieś fundowali… Babcia nie pozostała mu dłużna i odgryzła się: No, ale to u was jacyś rycerze byli w rodzie, a twój ojciec jak podpił, to się chwalił, że Kalinowscy herb od księcia otrzymali. Kilkanaście lat później, już jako student, zapytałem o ten herb mojego dziadka. Był on raczej skromnym człowiekiem i odpowiedział: A, głupstwo, takie herby to u nas wszyscy mieli. Dopiero gdy zabrakło dziadków, a później także rodziców, wziąłem się za odkopywanie rodzinnej historii. I rzeczywiście, w powiecie wysokomazowieckim i zambrowskim, skąd pochodzili moi dziadkowie, większość wiosek zamieszkuje drobna szlachta. Są tam całe gniazda: Kalinowscy z Kalinowa (herb dziadka trzyma na tarczy rycerz z herbu Kulesz Kościelnych, bo Kuleszowie i Kalinowscy byli tego samego h. Ślepowron), Gołaszewscy z Gołasz, Kołakowscy z Kołak, Wnorowscy z Wnor itd. Ale zaznaczam, że ja nie jestem „szlachetnie urodzony” (śmiech), bo Szydlikowie byli w dawnych wiekach bartnikami w Puszczy Białej, chłopami czynszowymi biskupa płockiego…

Dobrze, powiedz zatem, czy nie masz wrażenia, że herby miast są dość powszechnie odbierane jako logo, a przecież to zupełnie nie tak! Przede wszystkim – czy każde miasto może mieć herb?

Każde miasto, gmina, a czasami nawet wieś może mieć swój herb. W kręgu cywilizacji zachodniej są one pozostałością po czasach feudalnych. Kiedyś herb przypisany był do rodu (choć wiele rodzin pieczętowało się tym samym herbem) i bywało, że właściciel miasta prywatnego nadawał mu swój herb, nieraz „uszczerbiony”, czyli minimalnie zmieniony. Bywało, że czynił to monarcha. Z punktu widzenia monarchistów herby samorządowe, które powstały po 1918 roku (faktyczny koniec monarchii w Polsce) nie są już prawdziwymi herbami. Podchodząc jednak do tematu realnie, spójrzmy, jak to wygląda w dzisiejszym prawodawstwie. Herb, flaga, pieczęć i inne symbole przysługują każdemu samorządowi – od województwa, przez miasto aż po najmniejszą gminę.

Kto decyduje o tym, czy miasto lub gmina może używać danego herbu? Jakie są kryteria i ograniczenia?

W warunkach demokratycznych decyduje o tym Sejmik lub Rada (Powiatu, Miasta, Gminy…). Drogi opracowania herbu są w zasadzie dwie: ogłoszenie konkursu na najlepszy projekt lub znalezienie wykonawcy takiego jak ja. W przypadku konkursu istnieje ryzyko, że osoby zasiadające w jury niekoniecznie znają zasady rządzące heraldyką, skutkiem czego najczęściej wojewoda uchyla uchwałę Rady i zaleca wysłanie projektów do Komisji Heraldycznej, która nie zostawia suchej nitki na projektach. Większość gmin, z którymi współpracowałem, miała za sobą takie właśnie doświadczenia. I tym trudniejsze było zadanie, im bardziej nieudany herb podobał się lokalnym samorządowcom. W takiej sytuacji moja rola zaczynała się od tego, by uzmysłowić „zamawiającemu”, że należy zacząć od nowa, zmienić punkt wyjścia.

A jak tworzy się herby młodszych miast? Jakimi kryteriami kierują się ich autorzy?

Stare miasta mają swoje herby nadane przez dawnego właściciela lub króla. Dlatego miasto ze starą metryką przeważnie ma też stary herb. Natomiast nawiązania do herbów dawnych właścicieli pojawiają się w herbach współczesnych, gdy miastem lub gminą została w XX wieku miejscowość, która wcześniej jako wieś miała dłuższą historię. Czasem trudno jest wskazać, do którego właściciela nawiązać, gdy na terenie danej gminy było kilka znacznych majątków ziemskich, które w dodatku często zmieniały właścicieli. To dlatego prace konkursowe w zasadzie nigdy nie podobają się Komisji Heraldycznej przy MSWiA: bo sięgnięto po niewłaściwe symbole przeszłości. Nie uwzględniono tych najważniejszych, a skupiono się na graficznych symbolach, które „podobały się” Radzie. Zdarza się, że jakaś gmina projektując swój herb umieszcza w nim kłosy zboża ze względu na „wybitnie rolniczy charakter gminy”, lub umieszcza wizerunek Cudownego Obrazu z miejscowego kościoła, by podkreślić „duchową opiekę NMP nad miejscowością”. Coś takiego nie może być zaakceptowane. W pierwszym przypadku – ponieważ wybitnie rolniczy charakter ma większość gmin w Polsce, więc nie jest to cecha wyróżniająca. W drugim przypadku natomiast chodzi o to, że także żarliwy katolicyzm nie wyróżnia żadnej gminy w Polsce, bo znakomita ich większość jest zamieszkana niemal wyłącznie przez katolików. Ponadto sięganie po symbole religijne jest złamaniem drugiego przykazania Dekalogu.

W herbach pojawiają się jednak symbole religijne. Kiedy można je stosować?

Jeśli na terenie gminy istnieje np. uznane przez Kościół Sanktuarium Maryjne, najlepiej z wielowiekową historią albo głównym właścicielem ziemskim było biskupstwo czy jakiś zakon. Wówczas samą Maryję symbolizować może lilia heraldyczna. W herbie Zabrodzia umieściłem krzyż opleciony cierniem, bo jest to odniesienie do herbu zgromadzenia ss. Benedyktynek-Samarytanek Krzyża Chrystusowego, które na terenie gminy prowadzą dwa domy pomocy społecznej. Ale obok krzyża znalazło się także gęsie pióro symbolizujące miejsce narodzenia Norwida. A poniżej linia falista srebrna (biała) – ponieważ północną granicę gminy stanowi rzeka Bug. Z kolei w herbie Łącka obok ogiera (druga najstarsza stadnina w Polsce) umieściłem dwie lilijki symbolizujące Maryję, ale też wprost odnoszące się do zgromadzenia ss. Norbertanek, które przez kilka stuleci były właścicielkami Łącka.

Stare herby, nawet jeśli nie zawsze rozumiemy ich symbolikę, wyglądają godnie, natomiast wiele spośród tych młodszych wygląda nieciekawie. Dlaczego?

Ponieważ pomiędzy rokiem 1918 a 2000 mamy swoistą „dziurę” prawną. Jest to okres, gdy nie ma już monarchii i nie działa heroldia, która poza potwierdzaniem szlachectwa pilnowałaby poprawności heraldycznej. Dopiero w roku 2000 przy MSWiA uruchomiono Komisję Heraldyczną (wcześniej był punkt konsultacyjny), która opiniuje powstające herby, flagi i pieczęcie. Te herby, które wielu ocenia jako co najmniej dziwne, powstały zwykle w XX wieku. Ich wygląd zależał jedynie od pomysłu lokalnych władz i projektantów, którzy nie zawsze dysponowali odpowiednią wiedzą bądź umiejętnościami. Do takich herbów można zaliczyć na pewno herb Wołomina czy Tłuszcza. Jeszcze kilka lat temu Marki i Legionowo miały pokraczne herby, ale tamtejsze samorządy zrozumiały, że herb to coś więcej niż logo.

Kłopot z Wołomińskim herbem nie polega tylko na tym, że jest brzydki (choć niezaprzeczalnie jest). Heraldyka ma swoje zasady i normy, a on ich nijak nie spełnia. Mam minimalną wiedzę w tym zakresie, ale chyba ani kształt tarczy, ani pomysł z dzieleniem jej ukośnie, a już na pewno użycie fragmentu godła państwowego nie mieści się w tych normach?

Herb Wołomina powstał chyba w 1940 roku. Pomińmy osobę autora, bo miał zapewne dobre intencje i talent malarski, ale zasad heraldycznych nie znał. Tarcza herbu nie powinna być dzielona (a już na pewno nie w ten sposób), ponieważ jest to sprzeczne z polską i mazowiecką tradycją heraldyczną. Herby dzielone to u nas wyjątek, który obecnie rezerwuje się dla herbów powiatów czy województw. Powinno się używać barw podstawowych i nie wolno nakładać barwy na barwę – godła herbu powinny być obwiedzione czarną linią konturową. Kształt tarczy też powinien być inny, tzw. hiszpański. Orzeł powinien być albo cały, albo sama głowa, albo połowa (podzielony poziomo lub pionowo). Wołomiński orzeł jest dość niefortunnie „ćwiartowany” przez koło zębate, zupełnie jakbyśmy mieli do czynienia z logo firmy drobiarskiej „Skrzydełko czy Nóżka”.

Koło zębate z żarzącym się wewnątrz płomieniem miało symbolizować przemysł drzewny i hutniczy. Czy to odpowiedni symbol?

Symbole przemysłowe nie są w heraldyce mile widziane, chyba że mielibyśmy do czynienia z jakimś miastem typu „Stara Huta”, w której już w dawnych wiekach, w czasach przed rewolucją przemysłową, rozwijało się hutnictwo. Po odzyskaniu niepodległości głód polskości był tak wielki, że administracja lokalna, nieświadoma przerwania pewnej tradycji, chętnie sięgała po symbole odrodzonego państwa. Ba, były one też odgórnie promowane. To wtedy na pieczęci samorządowej pojawia się orzeł i na dobre zanika zwyczaj umieszczania w pieczęci godła z herbu miasta czy gminy. Natomiast po II wojnie światowej sojusz robotniczo-chłopski lansował siermiężne rolnicze i przemysłowe symbole. Wystarczy spojrzeć na większość godeł państw bloku wschodniego. Królowały w nich sierp i młot oraz dożynkowe wieńce. Taki wieniec ma też w godle Białoruś Łukaszenki.

Jaki herb byłby twoim zdaniem dla Wołomina najodpowiedniejszy?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie bez dokładniejszego pochylenia się nad historią Wołomina, który miastem jest młodym, ale miejscowością jednak starszą. Powinien być to herb Miasta i Gminy Wołomin, więc może warto rozejrzeć się szerzej. Gdybym mógł coś sugerować władzom miasta, to powiedziałbym, że powinny skorzystać z usług doświadczonego projektanta – warto ocenić go na podstawie jego dorobku i… cennika. A później pracować nad różnymi wariantami projektów przez około pół roku i ustawić się w kolejce oczekujących na konsultację lub werdykt Komisji Heraldycznej. W tej chwili ta kolejka trwa ok. pół roku. Całe przedsięwzięcie powinno zatem potrwać około roku. Czy to długo? Nie – bo warto stworzyć taki herb, który za kolejnych 70 lat nikogo nie będzie raził. Taki, który przyjezdnym wyda się „starożytny”, jak o rzeczach średniowiecznych mówili nasi dziadowie.

Więcej o heraldyce i Robercie na www.szydlik.com

Jedna myśl na temat “Herbowy

Dodaj własny

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑