Zaczęło się od osy, która zbudowała sobie w krzewie pod oknem własne M-16 i pilnowała go przez kilka kolejnych dni. Właściwie to już chyba trzeci tydzień tam siedzi całkiem bezproduktywnie i nie wiem, czy to jej posag i czeka na amanta, czy może z jakichś tajemniczych powodów jej potomstwo się nie wykluło, a ją na rozpadającym się gnieździe trzyma tylko instynkt. W każdym razie złapałem się na tym, że zamartwiam się jej stanem i rozważam, czy lepiej podrzucić jej kropelkę miodu, czy może troszkę surowego mięsa. Szkoda stworzenia…

Właściwie codziennie robię inspekcję pajęczych sieci, zaglądam pod liście, pod którymi często chowają się chrząszcze, buszuję w mięcie za garażem. Pewnie gdyby te małe potwory były bardziej rozpoznawalne, już dawno miałyby imiona. Tak to jest, jak się w szczeniackich czasach naoglądasz za dużo Pszczółki Mai…