Sesje portretowe przerażały mnie zawsze, więc broniłem się przed nimi rękami i nogami – trzeba ogarnąć światła, tło, modelkę, mieć na to jakiś pomysł, potem obrobić, wykadrować, wyretuszować. Przeżyć jakoś moment pokazania efektów swojej pracy modelce… Merida wie o pracy modelki tyle, co ja o fotografii portretowej, więc mam tylko nadzieję, że jej niebieskie oczy odciągną uwagę od moich błędów.

Jak widać mam kłopot z barwą światła, co kiepsko wpływa na wygląd skóry. Fotografowanie plenerów przyzwyczaiło mnie do podbijania kontrastów i barw, co w portrecie jakoś się nie sprawdza. Mogę tylko przeprosić… i obiecać poprawę.

Dzięki, Merida!