No i dobrze. Pierwszego dnia działalności klubu bokserskiego Champion w tym miejscu byłem tu z trenerem Pawłem Babickim i tylko świadomość siły jego ciosu powstrzymała mnie przed jawnym pukaniem się w głowę… Wtedy się cieszył. Dał radę, przez te kilka lat wyszkolił niemałą gromadkę dzieciaków, kilkoro z nich ma dłuuuugą półeczkę z pucharami. Dziś też tam z nim byłem – to ostatni dzień Championa na „starym basenie”. Paweł znów się cieszy!

Nie dziwię się tej radości: to ciemne, zimne i wilgotne wnętrze, w którym bałbym się zostawić rower na zimę… Trzymam kciuki za nowe miejsce i nowe sukcesy.