Spodobało nam się w zeszłym roku, pojechaliśmy więc do Dąbrówki po raz drugi. Słoma i pomagierzy zadaszyli parter Rodzinnego Domu Kultury Pokoju, więc impreza została rozłożona na kilka weekendów, a koncerty odbywały się pod dachem. Tym razem nie spaliśmy w pałacach – zdecydowaliśmy się na pole namiotowe, więc zaraz idę odsypiać dwie noce…

Gdybym wiedział, że się czymś tęgo struję na tym wyjeździe, to bym sobie zarządził trzydniowy post w jakiejś słusznej intencji. Nie wiedziałem, więc drugiego sobotniego koncertu wysłuchałem w namiocie. Żałuję. Ominęło mnie również fantastyczne hałasowanie na bębnach przy ogniu do późna w nocy… Za to już o piątej rano obudziły mnie jakieś dzieci. Wstawaj, szkoda dnia…