W Pińczowie dnieje…

Brydż mnie jakoś nigdy nie pociągał, choć okazji i chętnych do nauki i grania nie brakowało… Zawsze wydawało mi się, że to igranie z ogniem – coś takiego, jak rozpoczęcie niewinnej pogawędki o polityce przy świątecznym stole w rodzinnym gronie. Okazuje się jednak, że można spokojnie, na wesoło – i że brydżowe żarciki nie zmieniły się od czasów mojego pacholęctwa, kiedy to w niedzielne poranki zdarzało mi się zastawać rodziców kończących właśnie ostatnią partyjkę przy zielonym stoliku.

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s