W sobotę miałem ciekawe spotkanie z dwoma gośćmi w wieku… hmmmm… nieco bardziej średnim, niż mój – wbili na halę OSiR i rozglądali się nieco zdziwieni. Okazało się, że to Radzyminiacy, którzy jakieś trzydzieści lat temu ostatni raz byli na tej hali jako zawodnicy i przy jakiejś okazji wpadli powspominać. Nie bardzo poznawali obiekt, co mnie nieco zdziwiło, ale… 

…sam tej hali nie poznaję na własnych zdjęciach! Brak trybun, inne kosze, reklamy ówczesnych sponsorów, legendarne luksfery, zaskakująco słabe oświetlenie – a minęło pewnie raptem niecałe dwadzieścia lat!