Ciężko jest zdobyć mistrzowski pas KSW, ale i zrobić, okazuje się, też niełatwo…

Nie święci garnki lepią – takie mistrzowskie pasy też nie biorą się z chińskich serwisów aukcyjnych, tylko ktoś je robi od podstaw. W tym wypadku „ktosiem” jest znajomy grawer, więc skorzystałem z okazji i zerknąłem mu nieco przez ramię przy robocie… To solidny kawał metalu i jeszcze nie wyczyszczony, bez detalików, emalii i poleru robi wrażenie.

Niektórzy to mają fajną robotę!