Ogar piekielny ściga mnie

Martin Luther King, Schiphol 1964
Foto Ben van Meerendonk / AHF, collectie IISG, Amsterdam

Martin Luther King nie jest chyba w Polsce postacią jakoś szczególnie znaną, ale w Stanach obchodzi się jego święto w trzeci poniedziałek stycznia i jest to dzień wolny od pracy, co świadczy o wadze tego święta. Fascynuje mnie od dawna i po prostu nie mogłem się oprzeć pokusie tytułu wydanego przez Wydawnictwo Czarne  w ramach Serii Amerykańskiej, mimo tego, że te 520 stron tekstu trudno nazwać powieścią…

Hampton Sides wykonał benedyktyńską robotę przeczesując liczne materiały źródłowe oraz późniejsze opracowania tematu – również te, które próbowały udowodnić istnienie spisku na życie MLK. Narrację prowadzi dwutorowo, opisując zarówno każdy udokumentowany krok Kinga w Memphis, jak i wszelkie poczynania Jamesa Earla Raya – człowieka, który jednym strzałem zakończył życie laureata Nagrody Nobla. Ponad 750 przypisów odsyłających do źródeł jest chyba najlepszym dowodem na to, że autor nie popuścił wodzy fantazji…

Nic, co człowiek robi, nie poniża go tak bardzo jak nienawiść.

Ogar piekielny ściga mnie. Zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę – pełny tytuł dobrze oddaje treść tej hitorii, która nie kończy się w momencie oddania strzału przez Raya. Ba – nie kończy się nawet w momencie ujęcia, lecz śmierci zamachowca. Mimo oszczędnej literacko formy czyta się to znakomicie – autor bardzo dyskretnie, niemal mimochodem przemyca masę informacji o realiach ekonomicznych i społecznych w latach sześćdziesiątych w USA, o ludziach z najbliższego otoczenia bohaterów, o organizacjach, politykach i ważnych postaciach mających związek z tą sprawą. Nie próbuje przy tym stawiać pomnika Kingowi – przedstawia go jako człowieka nie pozbawionego wad i słabości, ale… wcale nie szanuję go przez to mniej.

Kto wie, jak wyglądałby świat, gdyby nie ten feralny dzień 4 kwietnia 1968 roku? Po sukcesie szczególnie ważnego dla Afroamerykanów pokojowego marszu na Waszyngton w 1963 roku, King organizował właśnie Marsz Biednych Ludzi, zachowując wciąż zaczerpniętą od Mahatmy Gandhiego ideę stronienia od przemocy. Jego przyjaciołom nie udało się kontynuować jego działa – zabrakło charyzmy, wiary, determinacji…

Dobrze odnalazłem się w amarykańskich latach 60. chyba również dzięki… grze Mafia III. Istotną częścią tej w gruncie rzeczy słabej gierki jest muzyka, która również w przypadku tej lektury miała swoje znaczenie – tytuł jest cytatem z piosenki legendarnego bluesmana, Roberta Johnsona. Zamieszczam w wykonaniu Erica Claptona i Doyle’a Bramhalla, bo… w oryginale jest niestrawna.

 

Reklamy

Dodaj komentarz logując się przez FB lub Twetter

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: