Bioboty

Słowo „robot” nieprzypadkowo brzmi swojsko – po raz pierwszy użył go czeski pisarz Karel Čapek jeszcze przed drugą Wojną Światową i dlatego intuicyjnie kojarzymy je z „robotą”, czyli ciężką, fizyczną harówą nie wymagającą specjalnie angażowania umysłu. Już w 1942 słowa „robotyka” użył w swoim Isaac Asimov, ale do powstania pierwszych prawdziwych robotów musiało minąć jeszcze nieco czasu… Czytaj dalej „Bioboty” →

Mniej mieszania!

To nie Facebook się kończy – to my go kończymy… Tak wiem – ja też dokładam swoje zmykając na wordpressowego bloga. Ale wiadomo, jak jest – szczury uciekają z tonącego okrętu… I o tym między innymi kolejny „życiowy” felietonik.

Wirtualny Wołomin

Należę do pokolenia, które miało okazję poznać w młodości smak wirtualnych przygód. Wprawdzie dość późno, bo dopiero w szkole średniej, ale jednak poznałem klasykę komputerowych gier z początku lat 90. – czasów, gdy nikt nie brał na poważnie prawa autorskiego nie tylko w dziedzinie programów i gier komputerowych, ale i muzyki czy filmu. Krótko mówiąc – piractwo nie istniało, przynajmniej formalnie. Czytaj dalej „Wirtualny Wołomin” →

Spotkanie na szczycie

Inaczej nazwać tego nie można: dzisiejsze oficjalne podpisanie umowy na wykonanie projektu parku przy Muzeum Nałkowskich odbyło się na górce, na której stoi „Dom nad Łąkami”. Troszkę to dziwnie wygląda, ale przynajmniej nie ma ściemy – władza przemawia z góry do ludu. Tego ostatniego nie za wiele, ale nikt chyba nie spodziewał się tłumów w środku tygodnia o 15.00 przy temperaturze powyżej trzydziestu stopni… Czytaj dalej „Spotkanie na szczycie” →

Bolszewika goń!

Pierwszy raz z niechęcią pomiędzy Radzyminem a Wołominem zetknąłem się w pierwszych dniach nauki w radzymińskim technikum. Nie, nie ze strony szkolnych kolegów – raczej nauczycieli. No dobra – jednego nauczyciela. Szkoda, że historyka. Potem miałem z tą niechęcią do czynienia jeszcze wielokrotnie i choć rozumiałem jej przyczyny, to nie mogłem (i nie mogę pojąć do dzisiaj) dlaczego sprawa Bitwy Warszawskiej wciąż wpływa na  relacje pomiędzy mieszkańcami naszych miast. Czytaj dalej „Bolszewika goń!” →

Niestosowność

Czy ktoś może nas zwolnić z zadawania pytań o rzeź Ormian, o zagładę Żydów, o ludobójstwo w Rwandzie? Od dwóch tysiącleci pytamy publicznie i prywatnie o śmierć Jezusa z Nazaretu. Nie widzimy w tym nic niestosownego. Ani w pytaniach o postawę Piłata, Annasza, Heroda, Filipa, Marii Magdaleny, Judasza czy Nikodema. Czytaj dalej „Niestosowność” →

Na wieczną pamiątkę

Znów wpadły mi w ręce zdjęcia, z których patrzą na mnie z nadzieją wołominiacy sprzed blisko wieku. Najczęściej specjalnie upozowani, uczesani, przejęci wydarzeniem, jakim było wspólne zdjęcie z rodziną, nauczycielem, duchownym. Czy myśleli wtedy o tym, że ktoś w XXI wieku będzie z uwagą studiował ich twarze, elementy ubioru czy tło, aby pokusić się o przybliżone przynajmniej określenie czasu, miejsca i bohaterów wydarzeń? Czy byli świadomi tego, że ich czasy, ich „teraz” będzie po latach zagadką, naszym „kiedyś” czy może wręcz „onegdaj”? Raczej nie… Myśleli raczej o tym, że za kilka dni dostaną do ręki odbitki, na których napiszą sobie” „na wieczną pamiątkę…”. Ich już nie ma, ale zdjęcia pozostały. Czytaj dalej „Na wieczną pamiątkę” →

Jest praca!

Dziś są na to zapewne jakieś groźne paragrafy, ale w latach osiemdziesiątcych zdarzało się, że w podstawówce zaganiano nas do roboty w ramach wuefu czy innych Zajęć Praktyczno-Technicznych. Jako psotne szczeniaki broiliśmy wtedy czasem na potęgę – pewnej zimy przymuszeni do posypywania piaskiem oblodzonego chodnika przed szkołą wypisaliśmy na nim wielkimi literami hasło: „Robota to głupota”. Przechodnie niczego nie zauważyli, ale z wyżyn drugiego piętra szkoły przyuważyła nas polonistka… W ramach kary (?) musieliśmy wysmarować rozprawkę, w której mieliśmy dowieść słuszności tego hasła – dziękuję, pani Elżbieto, za tę lekcję wyrozumiałości i poczucia humoru! Broniłem się w moim tekście jak lew i sto tygrysów tłumacząc, że „robota” to żmudna i ciężka praca nie dająca satysfakcji. Do dziś w to wierzę i „roboty” unikam. Czytaj dalej „Jest praca!” →

Sojusz Ciężkich Frajerów

Podobno jeśli gdzieś na świecie spotka się trzech przypadkowych Amerykanów, to zaraz znajdują płaszczyznę porozumienia, zakładają stowarzyszenie, wybierają prezesa, skarbnika i sekretarza i zaczynają działać. Nieistotne jest, czy połączyła ich pasja zbierania znaczków, pomysł na budowę placu zabaw dla dzieci czy misja zmieniania świata (oby na lepsze!) – wspierają się, bo wiedzą, że razem mogą więcej, bo są silniejsi. Jeśli zaś gdzieś na świecie spotka się trzech Polaków, to zaraz pokłócą się o politykę, piłkę nożną albo inny, równie ważki temat na który nie mają wpływu, po czym rozejdą się wzburzeni do swoich domów i będą gadać do telewizorów. Czytaj dalej „Sojusz Ciężkich Frajerów” →

Stwórz witrynę internetową lub bloga na WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑