Znaleźliśmy kilka chwil na spacery i jestem pod wrażeniem tego miasta, a przede wszystkim – ludzi. Niezwykle sympatyczni i kontaktowi mieszkańcy, uprzejmi kierowcy, mnóstwo zieleni, sklepów pod dostatkiem, fajna plaża miejska, wypożyczalnia sprzętu wodnego i rowerów, funkcjonalne obiekty sportowe, szacunek do miejscowej historii. Nigdy jeszcze autobus nie przepuścił mnie na pasach. I nigdy nie usłyszałem tak pogodnego chóru klientów i obsługi odpowiadającego mi „dzień dobry” w sklepie. Serio. Czytaj dalej „Spacerkiem po Szczytnie”
Kirkut w Szczytnie
Dwustuletni kirkut niegdyś leżał poza miastem, dziś sąsiaduje z jednorodzinną zabudową. Ponoć to największy cmentarz żydowski na Warmii i Mazurach… Zielony, czysty i zadbany, ale i tak znalazł się jakiś lokalny „patriota”, który dopisał na macewach jakże głębokie w swym przekazie Jude raus i Żydy won – dla mniej wykształconych ziomków… Czytaj dalej „Kirkut w Szczytnie”
ViVo
Cudem odnaleziony po kilkunastu latach wywiad z Cmokiem okazał się być kamyczkiem, który wywołał lawinę wspomnień… Rzuciłem się w kartony na strychu i aż dziw, że nie skończyłem jak tragicznie jak Hanka Mostowiak! Wróciłem trochę przykurzony, ale z kilkoma ciekawymi artefaktami – takimi na przykład, jak naklejki Wirtualnego Wołomina. Jeszcze tylko kwerenda po backupowych dyskach – i już łza się w oku kręci! Czytaj dalej „ViVo”
Kto drogę skraca…
Kiedy w marcu wałęsaliśmy się rowerami po obrzeżach zielonkowskiego poligonu obiecaliśmy sobie, że wrócimy w te okolice latem. I dziś wróciliśmy – w planach był długi spacer i wszystko było bardzo pięknie do momentu, w którym postanowiliśmy wracać. No bo po co wracać tą samą drogą? Nuda! Czytaj dalej „Kto drogę skraca…”

Najnowsze komentarze