Życie Warszawy – codzienne pismo dla wszystkich sfer.
R.2, nr 57 (26 lutego 1945)
Kiedyś chyba na poczcie była jakaś lepsza atmosfera wśród pracowników…
Życie Warszawy – codzienne pismo dla wszystkich sfer.
R.2, nr 57 (26 lutego 1945)
Kiedyś chyba na poczcie była jakaś lepsza atmosfera wśród pracowników…
Poznaniu, przybywamy!
Pierwszy dzień świetnej pogody w tym roku, kilka dawno nie widzianych na parkiecie dziewcząt i szczypta sportowych emocji w sparingowej rywalizacji entuzjazmu i doświadczenia – czego mógłbym chcieć więcej w sobotnie popołudnie? Czytaj dalej „Były emocje!”
Nie wierzę… Po prostu nie wierzę! Kopię dalej, szukam jakiegoś sprostowania czy wyjaśnienia… Czytaj dalej „Fatalna karta w historii wołomińskiej OSP”
Będę szczery – nie chciało mi się iść na ten koncert. Zmiany w składzie występujących kapel nie wróżyły szczególnie dobrze tej imprezie, ale ciekawość zwyciężyła: „na ostatnich nogach” dotarłem do MDK i ani trochę nie żałuję! Czytaj dalej „Profeska”
Inwazja studentów! Kilkudziesięciu żaków z warszawskiej Akademii Pedagogiki Specjalnej poznawało dziś wątpliwe uroki Wołomina – mają tu wkrótce wrócić z ankietami i zacząć nas badać i diagnozować pod kątem socjologicznym. Pewnie by mnie to mało interesowało jako prostego prowincjusza, ale po pierwsze: Kasia Okuniewska prosiła mnie o wsparcie, a jej nie odmawiam, po drugie: hałastrą dowodził dr Robert Pawlak, autor Przemian edukacyjnych w małym mieście, które to dzieło mozolnie studiuję ostatnimi czasy. Chciałem poznać gościa… Czytaj dalej „Naukowo”
Prosty tytuł tej wystawy nie powinien zniechęcać odbiorców – Beata Aleksandrowicz dobrze czuje się zarówno w skromnych, niewielkich formach, jak i w pomnikowych formatach. Miałem dziś szansę przyjrzeć się jej pracom przed sobotnim wernisażem w wołomińskiej Fabryczce, bo na otwarcie „z pompą” raczej nie uda mi się dotrzeć. Czytaj dalej „Kocham rzeźbić”
W sobotę miałem ciekawe spotkanie z dwoma gośćmi w wieku… hmmmm… nieco bardziej średnim, niż mój – wbili na halę OSiR i rozglądali się nieco zdziwieni. Okazało się, że to Radzyminiacy, którzy jakieś trzydzieści lat temu ostatni raz byli na tej hali jako zawodnicy i przy jakiejś okazji wpadli powspominać. Nie bardzo poznawali obiekt, co mnie nieco zdziwiło, ale… Czytaj dalej „Nie do poznania”
W świetle teorii globalizacji „lokalność” staje się wyrazem wykluczenia społecznego, pozostawania z dala od ważnych wydarzeń i decyzji. Mieszkańcy społeczności doświadczają oddzielenia od zamożniejszych i bardziej wpływowych sąsiadów. Zostają przez nich odseparowani, stają się ofiarami zamożniejszych elit, dążących do odgrodzenia się od „reszty świata”. Czytaj dalej „Wykluczająca lokalność”
Z rockerką to jednak jest łatwiej: wszyscy muzycy są uwiązani do instrumentów i nie plączą się po scenie, oświetleniowiec wie, gdzie ma świecić, a ja mam wszystko podane jak na tacy. W hiphopie najczęściej scena jest pusta, koleżka od bitów schowany gdzieś w cieniu i w kącie, a na froncie miotają się goście z mikrofonami, który usiłują zrobić widowisko – ze średnim skutkiem. Często mam wrażenie, że większość z nich ma w sobie coś kilku moich znajomych z basistów, którzy grają nieźle, ale kiwają się do jakiejś zupełnie innej melodii. Może już do następnego numeru? Czytaj dalej „Hiphopowo”
Autor motywu: Anders Noren.
Najnowsze komentarze