Będę szczery – nie chciało mi się iść na ten koncert. Zmiany w składzie występujących kapel nie wróżyły szczególnie dobrze tej imprezie, ale ciekawość zwyciężyła: „na ostatnich nogach” dotarłem do MDK i ani trochę nie żałuję!

Gudelis i Center Positive zabrali mnie w arcyciekawą, muzyczną podróż w rejony, których chyba nigdy nie eksplorowałem, Killing Silence przeciągnęło dobrze znanymi ścieżkami. Wszyscy zabrzmieli nadspodziewanie dobrze, w czym udział miał chyba perkusyjny parawan – oczywiście poza umiejętnościami i wiedzą muzyków i akustyka. Na oświetlenie w MDK chyba nigdy nie mogłem narzekać, ale tym razem przegrałem z kretesem próbując sportretować wokalistę Center Positive. Moja wina i strata nieodżałowana, bo zrobił na mnie wielkie wrażenie!