Elvis Presley: The Searcher

Jakoś nie miałem dotąd szacunku do Presleya… Brylantyna, złote okulary i cekiny w połączeniu z widoczną z daleka nadwagą jakoś nie budziły mojego zainteresowania gościem, który dla wielu jest ikoną popkultury, ale dla mnie był wyłącznie ikoną kiczu. Nie pomogły w tym również dziesiątki tandetnych filmów, w kórych zagrał, a których nie próbują dziś puszczać na żadnych, nawet tych pełnych reklam kanałach telewizyjnych. Czytaj dalej „Elvis Presley: The Searcher”

Skandal w angielskim stylu

Jakoś trudno mi znaleźć ostatnio coś „oglądalnego” na HBO – albo fatalne efekty specjalne, albo realia nierealne, ewentualnie aktorzy zdecydowanie przereklamowani. Hugh Grant wydawał się gwarantem przyzwoitego aktorstwa, ale o wyborze tego akurat miniserialu zadecydował prosty fakt – byłem ciekaw, jak komediowo-romantyczny lowelas odnajdzie się w roli homoseksualisty. Czytaj dalej „Skandal w angielskim stylu”

The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side

Choć głównym bohaterem tego reportażu wydaje się być Stanley Tolkin, przedsiębiorczy polonus z Nowego Jorku, to poszukiwanie ludzi, którzy go pamiętają, jest tylko pretekstem do poszukiwań i porządkowania wspomnień. Jan Błaszczak poświęcił mnóstwo czasu na podróże i rozmowy z pracownikami prowadzonych przez Tolkina klubów, jego klientami, bliższymi i dalszymi znajomymi. Czytaj dalej „The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side”

Mafia III

To nie jest gra przeciętna – to gra słaba. Z kiepską grafiką, głupimi przeciwnikami i powtarzalnymi misjami, wtórna pod względem mechaniki rozgrywki. Dlaczego właściwie ją skończyłem? Bo ta historia ma klimat i jest intrygująco opowiedziana, a nawet drugoplanowe postacie mają charaktery. Bo główny bohater jest czarny i nikt nie próbuje udawać, że rasizm w Stanach wtedy nie był powszechny – akcja dzieje się w końcu lat sześćdziesiątych, co widać w ubiorach ludzi na ulicach, samochodach i… w muzyce. Chyba właśnie z nieco przydługich przejażdżek po mieście miałem najwięcej radochy. Czytaj dalej „Mafia III”

Wołomin kolebką polskiej kulturystyki

Mam taką dłuuuuuga listę różnych spraw „do zrobienia w wolnej chwili”, z której z rzadka coś wykreślam. Od lat wisi na niej pewien fragment wspomnień Jana Włodarka, który napomina o bardzo ważnym dla polskiej kulturystyki szkoleniu, które odbyło się w 1967 roku w Wołominie, na terenie dzisiejszego Ośrodka Sportu i Rekreacji „Huragan”. Wprawdzie autor mówi o czerwcu, ale… znalazłem dowód, że chodzi mu o maj. Długo nie mogłem znaleźć niczego więcej na temat tego spotkania. Czytaj dalej „Wołomin kolebką polskiej kulturystyki”

Londyn 1967

Czasem wydaje mi się, że urodziłem się za późno, że ominęło mnie wszystko to, co w kulturze najbardziej mnie kręci. Żałuję, że nie byłem nastolatkiem w drugiej połowie lat 60., że nie urodziłem się choćby w Holandii. Tyle dobrej muzyki, filmów i książek miałbym szansę poznać „na świeżo”, w dniu premiery, w odpowiednim kontekście… Piotr Szarota miał pomysł, jak dać mi tego namiastkę. Czytaj dalej „Londyn 1967”

Ciężko mi określić, który to rok: symbol na pocztówce wskazuje 1962, stempelek na jednej (bo mam dwie) 1962, a na drugiej – 1964. Pięćdziesiąt lat już w każdym razie minęło, a to miejsce nie zmienia się prawie wcale. Fakt, na fotce wygląda dziwnie, bo… nie ma samochodów. Dziś nie ma szans na takie zdjęcie!

Nie wiem, czy dobrze liczę, ale moja „buda” powstała chyba w 1966 roku, więc na tej pocztówce ze zdjęciem niejakiego Hermańczyka z 1969 ma raptem trzy lata. To się może zgadzać – rosnące pod oknami stołówki dzikie róże pamiętam jako krzewy imponujących rozmiarów, a tu są ledwo widoczne. Niby to dość szara rzeczywistość, ale tyle wspomnień…! Tylu ludzi…! Czytaj dalej „Szara „piątka””

Dawniej Kasprzaka…

…a jeszcze dawniej – Kościelna, tak jak teraz. To miejsce często pojawia się na pocztówkach z lat 60. i 70. prawdopodobnie dlatego, że… ładniejszego w mieście nie było. Światowa sytuacja – wielkie witryny, manekiny, nowoczesność w domu i w zagrodzie. Zazdraszczajcie, radzeminiaki! – myślał pewnie niejeden wołomiński apasz cztery dekady temu.

Czytaj dalej „Dawniej Kasprzaka…”

TW w sutannie

Okazuje się, że warto czytać przypisy… Jeden z nich, pochodzący z książki Roberta Gawkowskiego Moja Dzielnica Włochy, historia Włoch i Okęcia rzuca nowe światło na pewne wydarzenia w wołomińskiej parafii w latach sześćdziesiątych. Rzecz dotyczy ówczesnego proboszcza parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej Mieczysława Grabowskiego, który w latach czterdziestych był wikarym we włochowskim kościele św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Czytaj dalej „TW w sutannie”

Pocztówka z „tamtej strony”

Całe życie mieszkam po „tej stronie”, „tamtej” właściwie nie znam. Zapowiada się kilka pogodnych dni, więc może wybiorę się na poszukiwania tego miejsca ze zdjęcia? Opisowi aukcji: „Wołomin – osiedle Przedsiębiorstwa Naftowego – 1965” – muszę wierzyć na słowo, choć data wydaje mi się kosmiczna. Sama widokówka przynosi dodatkową informację: „przy ul. Świerczewskiego”. To chyba obecna Armii Krajowej? Czytaj dalej „Pocztówka z „tamtej strony””

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑