Jakiś czas temu jeden gość dość nieprzychylnie wyraził się o homoseksualistach. Nic nowego, ale typ jest właścicielem browaru, w sensie: fabryczki piwa. W sieci zawrzało – zaczęło się manifestacyjne wylewanie do ścieków jego produktów przez oberżystów o innych poglądach. Jemu to pewnie akurat wisiało kalafiorem: skoro już kupili, to mogą nawet wylać, a przy okazji klienci o zbliżonym do jego własnego światopoglądzie sięgną być może po jego produkty – nawet, jeśli są nieco droższe. Czytaj dalej „Żywina”
Nie mów nikomu
Koleżanka małżonka ograbiła mnie z kindla. Cieszyłem się jak głupi – jest raczej niechętna takim nowinkom technicznym, ale na szczęście przekonała się do pomysłu spróbowania, bo nie uśmiechało mi się kupowanie papierowej wersji sagi Pieśń lodu i ognia. Fajnie – ale co ja mam czytać? Czytaj dalej „Nie mów nikomu”
Księga Jesiennych Demonów
Dałem się nabrać. Powinienem być nieco mądrzejszy wiedząc, co wydawcy potrafią pisać na ostatnich stronach książek choćby takiego Johna Irvinga i nie dać się zwieść tanim, marketingowym sztuczkom. Księga Jesiennych Demonów Jarosława Grzędowicza odstraszała mnie jednoznacznymi stwierdzeniami, że to horror – i że będę ciężko przerażony. Małżonka porwała jednak mojego kindla i musiałem znaleźć sobie jakąś papierową lekturę. Czytaj dalej „Księga Jesiennych Demonów”
Ultra Montana
Nie mam pojęcia, skąd na mojej półce wzięła się ta książka. Prawdopodobnie trafiłem ją na jakimś kiermaszu i była po prostu tania i dość gruba. Kupiłem zwyczajnie z ciekawości, bo jej autor, Witold Horwath, absolutnie z niczym mi się nie kojarzył. Okazało się, że rację ma stare przysłowie – ciekawość to pierwszy stopień do piekła… Czytaj dalej „Ultra Montana”
Druga szansa Harry’ego Hole
Wprawdzie nie da się po raz drugi zrobić pierwszego wrażenia, ale zawsze można dać komuś druga szansę. Moje pierwsze spotkanie z Harrym Hole nie było udane – zacząłem od Czerwonego gardła, które okazało się dla mnie zbyt ciężkie, pełne trudnych nazwisk, których nie kojarzyłem z bohaterami i zupełnie mi nieznanych wydarzeń z historii Norwegii w czasie drugiej wojny światowej, które odciągały uwagę od głównej fabuły. Stworzony przez Jo Nesbø zapijaczony, małomówny i niezbyt towarzyski detektyw wzbudził wprawdzie we mnie sympatię, ale z ulgą przyjąłem koniec tego audiobooka. Może nie przypadł mi do gustu Tadeusz Falana? Czytaj dalej „Druga szansa Harry’ego Hole”
Gra o tron
Czasem wydaje mi się że są ludzie, którzy znają przepis na sukces w sprawach zawodowych, zwłaszcza w branży kulturalno-rozrywkowej. Są muzycy, których każda płyta rozchodzi się w milionowych nakładach, aktorzy grający w filmach co najmniej przyzwoitych za nieprzyzwoicie wielkie pieniądze czy celebryci, którzy wprawdzie niczego do zabawy nie wnoszą, ale zawsze przyciągają uwagę mediów i widzów. Są też pisarze, którzy nie nadążają z pisaniem… Czytaj dalej „Gra o tron”
Lee Child – kolejne odsłony
Wpadłem. Myślałem, że łatwo uwolnię się od Jacka Reachera, że posłucham sobie Peszka i Zborowskiego i znajdę sobie inne go autora i inny gatunek. Nie udało się. Wprawdzie na kindlu rządzi Ostatnie rozdanie Wiesława Myśliwskiego, ale to literki wymagające skupienia, dla których czas rezerwuję sobie późnym wieczorem i wcale się nie spieszę z czytaniem, ale Child opanował mojego walkmana! Czytaj dalej „Lee Child – kolejne odsłony”
Morfina czeka
Jakoś nie mogłem się zabrać do lektury Twardocha, chyba odstraszyła mnie okładka Morfiny. Jakaś taka… niepokojąca? Nie miałem ochoty na takie literki wtedy, gdy ten tytuł był nagradzany. Potem miałem co czytać (zawsze mam), a jeszcze jedna taka, co to ma krew czerwoną i serce po lewej stronie powiedziała, że jemu mocno jakieś prawicowe czy tam katolickie środowiska mocno kibicują. Nie powinienem się sugerować kibicami, wiem – Friedrich Nietzsche też miał kiepskich, a głupi przecież nie był. Potem ktoś tam znowu, że on taki śląski strasznie – a ja o Śląsku nic nie wiem. Żałuję, że po prostu nie zacząłem czytać. Czytaj dalej „Morfina czeka”
Zborowski, Peszek i Child
Całą zimę śniłem o jeździe rowerem, ale w ciągu ostatnich dni wsiadłem na niego może ze dwa razy i to raczej z czasowego przymusu niż z potrzeby przyjemności. Wszystko dlatego, że jestem stuprocentowym facetem. Przynajmniej w jednym aspekcie męskości – na pewno. Czytaj dalej „Zborowski, Peszek i Child”
Wołanie Stuhra
Co jakiś czas funduję sobie takie ekskluzywne przyjemności jak audiobook. Jestem po prostu czasem zmęczony muzycznymi maratonami z dinozaurami rocka albo i praszczurami bluesa w słuchawkach i potrzebuję troszkę więcej treści. Ostatnio pijackie wynurzenia mruczał mi do ucha Andrzej Grabowski, teraz zdecydowałem się na Maćka Stuhra. Czytaj dalej „Wołanie Stuhra”
Polska Mrożka
Postanowiłem być tępy, uparty, niekulturalny. Moja nienawiść do kulturalności rośnie. Na pytania ewentualne, dlaczego mi się coś podoba czy nie, postanowiłem odpowiadać „a bo tak” i dłubać w nosie. Rośnie również moja pogarda, podsycana lekturą ich prasy, do zachodniego systemu wartościowania, lansowania książek, w ogóle objawów poszczególnych sztuki, i z satysfakcją wydaje mi się, że Polska jest jeszcze krajem cudownie indywidualnie myślących ludzi w porównaniu z tymi niezmierzonymi stadami baranów zachodnich. Czytaj dalej „Polska Mrożka”
Pod mocnym Grabowskim
Kiedyś historie się opowiadało. Długo to trwało, przez tysiące lat. Wieczorami, przy ogniu, ludzie opowiadali sobie różności – mniej lub bardziej prawdziwe. To zupełnie nieistotne, liczyła się opowieść. Wiele lat potem większość ludzi posiadła trudną sztukę czytania (czasem nawet ze zrozumieniem), dzięki czemu co ciekawsze kawałki można było spisać, wydrukować i puścić w świat. Fajnie. Czytaj dalej „Pod mocnym Grabowskim”

Najnowsze komentarze