…drogą przez socjalizm. Tak mniej-więcej wyglądał nasz drugi dzień na lubelszczyźnie – zwiedzanie pałacu Zamoyskich w Kozłówce, muzeum socrealizmu ulokowane chyba dla żartu na terenie pałacu, szybki obiad i znów popołudnie i wieczór na Dniu Pokoju u Słomy w Dąbrówce.

Znów nie wytrzymaliśmy zbyt długo – zrobiło się chłodno, na scenie nie zapowiadało się nic szczególnie ciekawego i przed północą wróciliśmy „na pokoje” – tym razem pałacowe, które okazały się tańsze od Rządcówki.

Muzycznie szału nie było, ale impreza u Słomy byłą ciekawym doświadczeniem i okazją do poznania paru ciekawych osób. Mam nadzieję, że uda mi się dorzucić parę groszy do drugiego etapu budowy jego wymarzonego Rodzinnego Domu Kultury Pokoju i że za rok, może dwa znów tam zagościmy.

Okazało się, że dzisiejszy dzień idealnie wpisuje się w temat ostatniego fotograficznego wyzwania… Przypadek? Nie sądzę!