Udało się! Nie nam, bo samochodem takie wycieczki się raczej udają, ale silnej (choć nielicznej) ekipie rowerowej, która w środę wyruszyła z Wołomina do Dąbrówki – ale nie tej naszej, tylko takiej na Lubelszczyźnie. Dojechaliśmy na Światowe Dni Pokoju!

Warunki polowe, ale w końcu to impreza na podwórku u Słomy. Atmosfera pyszna, mili ludzie, dużo psów i kurzu, nikomu się nigdzie nie spieszy, program wydarzenia to sprawa mocno umowna. Cały jestem w zachwytach po koncercie Michała Kaczora, nie doczekaliśmy się na występ Ska Dyktatora. Nasza wina – trzeba było zabrać ciepłe ciuchy… Dużo ciepłych ciuchów.

Jest jeszcze jeden kłopot – wszyscy grają na bębnach… Szkoda, że tylko nieliczni potrafią. Ja wiem, to proste – wystarczy wiedzieć, z której strony uderzyć…