Kiedyś miałem sporo pomysłów na proste planszówki. Wpadały mi do głowy jakieś pomysły na mechanikę, na reguły, dość ciekawe plansze. Zamknąłem właściwie tylko pomysł na Triles, bo później poznałem gry Dietera Steina i… uznałem jego wielkość.

Mixtour to niezły przykład na jego kreatywność: malutka plansza 5×5, piony dające się ustawiać w stosy (wieże) i… to wszystko. Gra zaczyna się na pustej planszy, gracze na zmianę wykonują ruchy. W swojej kolejce można albo dostawić swój pion na puste pole planszy, albo przesunąć którąkolwiek z wież na planszy.  Pojedynczy pion to też wieża, tylko że taka niewyrośnięta… Przy przesuwaniu kolor pionów nie ma żadnego znaczenia – graczowi wolno poruszać dowolnymi wieżami lub ich fragmentami. Można więc podzielić wieżę, zdejmując z wierzchu dowolną ilość tworzących ją pionów.

Ruch odbywa się po liniach prostych: pionowych, poziomych lub ukośnych. Nie wolno przeskakiwać nad zajętymi polami. Każdy ruch musi się zakończyć na polu zajętym przez inną wieżę. Długość ruchu określona jest przez wysokość wieży, na której ruch się kończy – wysokość poruszającej się wieży nie ma żadnego znaczenia. A więc na przykład wieża o wysokości trzech pionów może „przyciągnąć” pion, wieżę lub część wieży oddalone równo o trzy pola – jeśli linia ruchu jest „czysta”.

Wieże tworzone w ten sposób mogą mieć dowolną wysokość, ale jeśli wyniesie ona 5 lub więcej pionów, to konstrukcja jest usuwana z gry i przynosi jeden punkt temu graczowi, którego pion znajdował się na szczycie. Zdjęte piony wracają do gry – nie ma limitu ich ilości.

Wygrywa ten z graczy, który pierwszy zbierze pięć punktów. Jasne? No to może film po norwesku troszkę pomoże…?