Niby wczoraj trzy godziny błąkałem się po lesie, ale to było służbowo, więc się nie liczy. Miękkie światło wywabiło mnie dziś rano z domu na dobrze znany szlak wokół Grabicza i pewnie ten dzień niczym by się nie różnił od innych, gdyby nie dwa łosie, które spotkałem przy samej leśniczówce. Aparat już miałem w torbie, więc pozostało mi tylko wspomnienie…