Jak InPost daje, to trzeba brać, podziękować – i słuchać. Thriller? Trudno, dam radę. Debiut literacki? Wytrzymam… Że kto czyta? Karolina Gruszka? Nie znam… Serio, nie znam. Ale zdążyłem się już troszkę zakochać w jej głosie…Rachel ma problem. Właściwie cały wór problemów: rozstała się z mężem, nadużywa alkoholu, straciła pracę. Aby nie zdradzić się przed współlokatorką wychodzi codziennie z domu i jedzie pociągiem do Londynu, włóczy się po mieście i wraca wieczorem, często już mocno zawiana. Z okien pociągu zatrzymującego się zawsze przed semaforem widzi pewien dom i jego mieszkańców, podziwia ich, nadaje imiona, wymyśla życiorysy. Stara się nie patrzeć w bok – jeszcze niedawno mieszkała kilka domów dalej, ale dziś jej miejsce u boku byłego już męża zajęła inna kobieta. I dziecko…

Megan to kobieta piękna, ale nieszczęśliwa. Choć jest pozornie niczego jej nie brakuje w podziwianym przez Rachel związku, to jej przeszłość kryje mroczne tajemnice, które tragicznie zaważą na losie jej i wielu ludzi z jej otoczenia.

Anna odebrała Rachel męża. Jak lwica broni spokoju domu, w którym jeszcze niedawno mieszkała inna kobieta i wydaje się, że jej jedyną troską jest zdrowie i bezpieczeństwo dziecka. Alergicznie reaguje na wszystko, co kojarzy się z jej poprzedniczką i ma o niej jak najgorsze zdanie.

Bohaterki pomału odsłaniają karty, wspominają przeszłość, podrzucają czytelnikowi kolejne elementy układanki dzięki którym ich decyzje i wybory stają się logiczne. trochę jak w kinowym klasyku Dwunastu gniewnych ludzi widz (a w tym przypadku – czytelnik) jest skłonny zaufać właśnie tej postaci, która jest „przy głosie”, której oczami obserwuje akcję. I nic nie jest takie, jakie się wydawało na początku…

Debiut Pauli Hawkins z pewnością zaliczam do udanych i kolejną jej książkę kupię w ciemno. Karolinę Gruszkę dopisuję do listy lektorów-pewniaków, a pod tym względem jestem cholernie wybredny… Znakomity głos, przyjemna i nie przerysowana dykcja, naturalny rytm narracji – chętnie oddam jej jeszcze wiele godzin mojego czasu. Z czystym sumieniem – polecam.

Fot. Arild Vågen