Osiemnaście lat… szmat czasu! Uczestniczę w tym z większym lub mniejszym zaangażowaniem chyba od dwunastu i wciąż jest to dla mnie emocjonujące wydarzenie, niezależnie od ilości uczestników i efektowności oprawy. W tym roku coś mnie napadło i od samego rana myślałem o tym, że te zdjęcia powinny być czarno-białe, postarzone, „wintydżowe”. Walczyłem z tą myślą, ale… przegrałem. Miła lepszą kondycję.

Wiem, trochę niespójna stylistycznie ta czarnobiałość, ale eksploruję w sumie mało zbadany przeze mnie obszar, więc troszkę sobie eksperymentuję. A poza tym – kto mi zabroni?