Nie grałem w żadną poprzednią część Far Cry, więc nie mam sentymentu do tej serii. Ponoć Primal to taki bardziej żarcik, odskocznia od głównego tematu serii – i może właśnie dlatego zwrócił moją uwagę? Odstraszała tylko cena, ale jakaś jubileuszowa promocja Ubisoft spowodowała, że nie mogłem się oprzeć…

Nie żałuję! Survivalowe klimaty, wystarczająco duży i zróżnicowany teren tętniącego życiem Oros i misja: stworzyć potężne plemię. Łatwo nie jest – jako Takkar zaczynasz samotnie, z jakąś lichą bronią z patyka i praktycznie bez żadnych umiejętności, ale z czasem wokół zaczynają się pojawiać współplemieńcy, którzy dostarczają surowców do rozbudowy wioski, kolejni wyjątkowi mieszkańcy pozwalają rozwijać ciekawe zdolności bohatera i pomalutku wzbogacają jego arsenał broni. Jestem pewnie gdzieś w połowie tej historii z epoki kamienia łupanego, a już jest całkiem fajnie: patrolowanie okolicy przy pomocy sowy i atakowanie wrogów przy pomocy pszczelich „bomb” daje sporo radochy, poskramianie drapieżników czy ujeżdżanie mamutów też nie zdarza się jakoś często w innych grach… Mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele godzin zabawy!