Uncharted: Zaginione Dziedzictwo

Lepszego prezentu na Dzień Kobiet nie mogłem sobie sprawić: uhonorowałem płeć piękną zakupem tytułu, w którym zarówno pierwsze, jak i drugie skrzypce gra kobieta. O żadnej z nich nie da się powiedzieć „słaba płeć”… Samodzielny dodatek do Uncharted 4: Kres złodzieja prócz wszystkich odziedziczonych po poprzedniki ma tę dodatkową zaletę, że nie muszę oglądać zadka Nathana Drake’a przeciskającego się przez ciasne przejścia w starych ruinach. Trochę skradania, sporo strzelania i zagadek, świetne dialogi i spolszczenie, niezłe poczucie humoru, spory kawałek otwartego świata (nareszcie!), jakaś poboczna misja… Nie żałuję ani grosza! Continue reading „Uncharted: Zaginione Dziedzictwo”

Rime

Nie spordziewałem się zupełnie, że przygodówka może mnie tak wciągnąć… Tak, wiem – w Rime sporo jest elementów zręcznościowych, ale nie są to jakieś szczególnie trudne wyzwania. Spostrzegawczość i logiczne myślenie są zdecydowanie ważniejsze, gra jest zupełnie pozbawiona jakichkolwiek dialogów i jest niezależna językowo. Grafika niby komiksowa, nieskomplikowana, świat niewielki, przygoda dość krótka ale emocji nie brakuje – zwłaszcza w końcówce, kiedy sprawa się wyjaśnia… Continue reading „Rime”

Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds

W dodatek The Frozen Wilds wszedłem z rozpędu, bez żadnych przerw po podstawce i nie spodziewałem się jakiegoś szczególnego szoku, nowej jakości itd. Wiadomo – nowy obszar, broń, kilka nowych lub zmodyfikowanych maszyn, kilka dodatkowych pozycji na drzewku rozwoju postaci. Norma. Pewnie byłbym w stanie wykrzesać z siebie więcej entuzjazmu, gdybym grał podczas skwarnego lata, ale śnieg za oknem nie nastrajał mnie szczególnie dobrze do marznięcia również w grze… Continue reading „Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds”

Horizon Zero Dawn

Lubię to! Cywilizacja wprawdzie upadła, ale z nieco chyba mniejszym hukiem, niż w Fallout – ludzie żyją w strukturach plemiennych, po świecie brykają sobie zdziczałe maszyny a główna bohaterka jest ruda i ma piegi. Trzeba czegoś więcej? Świetna grafika, otwarty świat, widok z perspektywy trzeciej osoby, elementy RPG, sporo skradania, ale i dynamicznej walki nie brakuje. Broń głównie dystansowa, co akurat lubię, crafting umiarkowany, ale niezbędny, opcje dialogowe niezbyt niestety rozbudowane, ale za to gra ładnie spolszczona i muza nie męczy. Continue reading „Horizon Zero Dawn”

Dishonored II

Nie mam porównania z pierwszą częścią z 2012 roku, bo w nią nie grałem – może właśnie dlatego warstwa fabularna niespecjalnie mnie zainteresowała. Niby można tę grę przejść dwukrotnie, wcielając się w Corvo Attano lub Emily Kaldwin, ale w połowie drugiego podejścia odpuściłem – ukończyłem grę tylko w skórze Emily. Wcale nie z powodu płynności animacji i rozdzielczości, bo nia mają dla mnie większego znaczenia, ale chyba właśnie przez powtarzalnośc całej historii. Continue reading „Dishonored II”

No Man’s Sky

Właściwie ta gra wcale nie powinna mi się podobać: po pierwsze – jest „kosmiczna”, a ja mam alergię na samo hasło space opera, po drugie – niezbyt piękna graficznie, po trzecie – przytłacza samotnością w gigantycznym sandboxowym świecie… Osiemnaście trylionów planet w galaktyce! Nie odwiedzę nawet promila z nich! Continue reading „No Man’s Sky”

Create a website or blog at WordPress.com

Up ↑