Beyond: Two Souls

Generalnie to lubię kobiece postacie w grach – nie jako miłe dla oka tło, ale jako bohaterki pierwszo- czy drugoplanowe. Dobrze wspominam The Last Of Us i Wiedźmina, ale to zapewne dlatego, że sam mam córkę. Z sympatii do Tomb Raider chyba nikomu się tłumaczyć nie muszę. Z zaangażowaniem eksplorowałem świat Horizon Zero Dawn w skórzanych, babskich fatałaszkach. Ciężko mnie było oderwać od Uncharted: Zaginione Dziedzictwo. Przy Mirror’s Edge Catalyst trzymała mnie tylko bohaterka. W Mass Effect: Andromeda świadomie wybrałem kobiecą postać. Chyba pierwszy raz się tak rozczarowałem… Czytaj dalej „Beyond: Two Souls”

Podzieleni, ale zRzyci

Podobno tak miała brzmieć polska wersja tytułu drugiej southparkowej gry, ale wyszła pod oryginalnym tytułem: South Park: The Fractured But Whole. Obiecywałem latorośli, że zaczekam z graniem na jej powrót, ale… no cóż, skłamałem. Mam urlop, muszę odreagować, a grube żarty tych rysunkowych koleżków gwarantują dobrą zabawę. Czytaj dalej „Podzieleni, ale zRzyci”

Mass Effect: Andromeda

Nie jestem fanem space opery w w literaturze fantastycznej, w filmie też niespecjalnie łykam takie tematy (no, chyba że to Star Trek), ale okazuje się że gra, która łączy w sobie strzelankę, RPG, przygodówkę, strategię i sporo przyzwoitego humoru w niezłej oprawie graficzne jest mnie w stanie przykuć do konsoli na długo pomimo swojej kosmiczności. Czytaj dalej „Mass Effect: Andromeda”

XCOM 2

Nie wyczekałem odpowiednio długo… Kupiłem drugą odsłonę XCOM w dobrej promocji, ale dwa tygodnie później była już „za gratis” do pobrania jako „gra miesiąca” – i to byłaby odpowiednia cena dla tego tytułu! Nie, wszystko się zgadza – nie przeszkadza mi grafika, muzyka ani inteligencja przeciwników, wszystko jest dokładnie takie, jak się spodziewałem. Zaskoczyło mnie tylko, że kiedy już się rozkręciłem, oswoiłem z „międzymordziem” i zacząłem rozsądniej kalkulować ryzyko, to tytuł mi się zawiesił w połowie misji. Zdarza się. Wczytałem ostatni zapis – znów zawieszka. Wczytałem przedostatni – to samo. Spróbowałem zagrać inaczej – bez zmian.

No i odpuściłem…Może wrócę w czasie wakacji, ale ma razie Mass Effect: Andromeda wciągnął mnie bez reszty.

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo

Lepszego prezentu na Dzień Kobiet nie mogłem sobie sprawić: uhonorowałem płeć piękną zakupem tytułu, w którym zarówno pierwsze, jak i drugie skrzypce gra kobieta. O żadnej z nich nie da się powiedzieć „słaba płeć”… Samodzielny dodatek do Uncharted 4: Kres złodzieja prócz wszystkich odziedziczonych po poprzedniki ma tę dodatkową zaletę, że nie muszę oglądać zadka Nathana Drake’a przeciskającego się przez ciasne przejścia w starych ruinach. Trochę skradania, sporo strzelania i zagadek, świetne dialogi i spolszczenie, niezłe poczucie humoru, spory kawałek otwartego świata (nareszcie!), jakaś poboczna misja… Nie żałuję ani grosza! Czytaj dalej „Uncharted: Zaginione Dziedzictwo”

Rime

Nie spordziewałem się zupełnie, że przygodówka może mnie tak wciągnąć… Tak, wiem – w Rime sporo jest elementów zręcznościowych, ale nie są to jakieś szczególnie trudne wyzwania. Spostrzegawczość i logiczne myślenie są zdecydowanie ważniejsze, gra jest zupełnie pozbawiona jakichkolwiek dialogów i jest niezależna językowo. Grafika niby komiksowa, nieskomplikowana, świat niewielki, przygoda dość krótka ale emocji nie brakuje – zwłaszcza w końcówce, kiedy sprawa się wyjaśnia… Czytaj dalej „Rime”

Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds

W dodatek The Frozen Wilds wszedłem z rozpędu, bez żadnych przerw po podstawce i nie spodziewałem się jakiegoś szczególnego szoku, nowej jakości itd. Wiadomo – nowy obszar, broń, kilka nowych lub zmodyfikowanych maszyn, kilka dodatkowych pozycji na drzewku rozwoju postaci. Norma. Pewnie byłbym w stanie wykrzesać z siebie więcej entuzjazmu, gdybym grał podczas skwarnego lata, ale śnieg za oknem nie nastrajał mnie szczególnie dobrze do marznięcia również w grze… Czytaj dalej „Horizon Zero Dawn: The Frozen Wilds”

Horizon Zero Dawn

Lubię to! Cywilizacja wprawdzie upadła, ale z nieco chyba mniejszym hukiem, niż w Fallout – ludzie żyją w strukturach plemiennych, po świecie brykają sobie zdziczałe maszyny a główna bohaterka jest ruda i ma piegi. Trzeba czegoś więcej? Świetna grafika, otwarty świat, widok z perspektywy trzeciej osoby, elementy RPG, sporo skradania, ale i dynamicznej walki nie brakuje. Broń głównie dystansowa, co akurat lubię, crafting umiarkowany, ale niezbędny, opcje dialogowe niezbyt niestety rozbudowane, ale za to gra ładnie spolszczona i muza nie męczy. Czytaj dalej „Horizon Zero Dawn”

Dishonored II

Nie mam porównania z pierwszą częścią z 2012 roku, bo w nią nie grałem – może właśnie dlatego warstwa fabularna niespecjalnie mnie zainteresowała. Niby można tę grę przejść dwukrotnie, wcielając się w Corvo Attano lub Emily Kaldwin, ale w połowie drugiego podejścia odpuściłem – ukończyłem grę tylko w skórze Emily. Wcale nie z powodu płynności animacji i rozdzielczości, bo nia mają dla mnie większego znaczenia, ale chyba właśnie przez powtarzalnośc całej historii. Czytaj dalej „Dishonored II”

Create a website or blog at WordPress.com Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑