Cieszę się, że przynajmniej raz w roku mam dobry powód, żeby wpaść do Radzymina… Na scenie znakomity band Tomasza Bielskiego, świetna Judyta Nowak i powalający Janusz Szrom przez półtorej godziny bawili pełną tym razem salę nie tylko standardami jazzowymi, ale też intrygującymi aranżacjami swingowych, bluesowych czy… filmowych przebojów. Radzymińskie zaduszki jazzowe z roku na rok są coraz lepsze. Chcę jeszcze!