Szachy nie kręcą mnie wcale, kółko i krzyżyk nie kręcą chyba nikogo… Don Green dokonał cudu: połączył dwie omszałe gry w jedną ciekawą, a dodatkowo – kompaktową!

Gra toczy się na planszy 4×4, początkowo pustej – w pierwszej fazie gry przeciwnicy na zmianę umieszczają na niej swoje piony. Mają do dyspozycji raptem cztery, w dodatku każdy inny, a są to znane z szachów wieża, skoczek, goniec i zwykły pion. Rywale dążą do ustawienia wszystkich swoich pionów w rzędzie, kolumnie lub na linii przekątnej planszy, jednocześnie starając się przeszkodzić przeciwnikowi, co jest chyba oczywiste…

Od momentu postawienia na planszy swojego trzeciego piona każdy z graczy może przestawiać te, które już na niej stoją, zgodnie z szachowymi regułami: pionek porusza się o jedno pole do przodu i bije na ukos, wieża przesuwa się w rzędach lub kolumnach o dowolną ilość wolnych pól, goniec podobnie – ale po skosie, skoczek… jak to skoczek, wiadomo. Efektem ruchu może być zbicie piona przeciwnika, ale w odróżnieniu od szachów zbity pion nie czeka zapomniany poza planszą na koniec rozgrywki, ale wraca do puli gracza i znów może pojawić się w grze.